Oglądasz wiadomości wyszukane dla hasła: turystyczne wielkiej Brytanii
Wiadomość
  Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku


Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku

Ale jeden z naszych przyszłych turystów z Wielkiej Brytanii
zapowiedział, że przyjedzie z własnym składem. My będziemy musieli
zadbać o wynajęcie torów - zdradza prezes Błaszkiewicz.


Jak on chce ten skład przetransportować do Polski?

rk

 
  Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku

| Ale jeden z naszych przyszłych turystów z Wielkiej Brytanii zapowiedział,
| że przyjedzie z własnym składem. My będziemy musieli zadbać o wynajęcie
| torów - zdradza prezes Błaszkiewicz.

Jak on chce ten skład przetransportować do Polski?


1) Promem kolejowym?
2) Eurotunelem?

Pozdrawiam
Piottr

  Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku

| Ale jeden z naszych przyszłych turystów z Wielkiej Brytanii
| zapowiedział, że przyjedzie z własnym składem.
| Jak on chce ten skład przetransportować do Polski?

1) Promem kolejowym?
2) Eurotunelem?


Gdyby tym klientem był Steve Fossett to bym uwierzył, ale on nie jest z
Wielkiej Brytanii.

rk

  prawo jazdy-USA


| CZy ktoś może wie jak wygląda możliwość wyrobienia prawa jazdy w Polsce

,aby

| ono funkcjonowało także w USA -czyli międzynarodowe prawo jazdy??

| Stany zjednoczone nie znaja czegos takiego jak miedzynarodowe prawo

<...

| czlowiea, ktory pojechal na konferencje do USA jedynie z prawem jazdy
| miedzynarodowym, a bez orginalnego "krajowego". Samochodu mu nie wynajeli.

Miedzynarodowe prawo jazdy jest tylko suplementem do polskiego - samo w
sobie bez polskiego jest NIEWAZNE.


Prawda, ale poniewaz USA nie wydaja wlasnej wersji miedzynarodowego
prawa jazdy, nie wymagaja posiadania takowego od obywateli innych
krajow. Nie jest to prawda oczywiscie w Europie (miedzynarodowe prawo
jazdy to pomysl europejski). Natomiast podejmujac prace, studia itp w
USA powinno sie natychmiast wyrobic sobie prawo jazdy stanu, ktorym sie
przebywa (turystow to nie dotyczy).

Co do czlowieka, o ktorym pisalem, to twierdzil mi, ze w Wielkiej
Brytanii gdzie byl ponad rok na kontrakcie uzywal wylacznie
miedzynarodowego prawa jazdy i stad jego przekonanie (bledne), ze to
wystarczy.

Pozdrowienia,

JP.

 
  Co to za syf?
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami brodsky

nas zadziwił.

| W tym roku spotkałem w Meksyku turystów z różnych krajów, którzy byli w
| Polsce. Całe szczęście nie podzielają Twojej opinii o Warszawie.

Jakbym pobył trochę w Meksyku, to też by mi się pewnie W-szawa zaczęła
podobać :-)


Ale turyści byli z USA, Kanady, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii,
Czech...

A w sumie po pobycie w mieście Meksyk, to może i Renatka z Pawciem Parońkiem
powstrzymali się od narzekań przez nawet (!) tydzień :P

Zdrówka

Krzysiek Supera

  [pr] Słynny Orient Express zatrzyma się w Poznaniu
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4309100.html

Legendarny Orient-Express już w Krakowie
dog
2007-07-12, ostatnia aktualizacja 2007-07-13 08:20
http://miasta.gazeta.pl/krakow/51,35798,4309100.html?i=0
W czwartek w południe wjechał na Dworzec Główny w Krakowie Venice
Simplon-Orient-Express. W składzie ma 16 oryginalnych wagonów, które niegdyś
kursowały między Paryżem i Konstantynopolem.
Pociąg wyruszył w poniedziałek z Wenecji, kolejną stacją był Wiedeń, a potem
Bańska Bystrzyca na Słowacji. Po postoju w Krakowie Orient-Express pojedzie
do Warszawy, Malborka i Pragi.

Zabytkowym pociągiem podróżuje 99 turystów z różnych krajów, m.in. Stanów
Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Meksyku, Brazylii i Francji. Skład
obsługuje 40-osobowa załoga. W Krakowie turyści zostaną do soboty - będą
zwiedzać m.in. Kopalnię Soli w Wieliczce, Kazimierz, Oświęcim - Brzezinkę,
Wadowice i Zakopane.

Orient-Express wyruszył po raz pierwszy w trasę w roku 1883. Rozsławiła go
pisarka Agata Christie - umieściła w nim akcję swojej powieści o detektywie
Herkulesie Poirot, "Morderstwo w Orient Expressie".

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

  Avon opony.....(a co to?)
Popatrzmy jak Przemek zapodaje na pl.misc.samochody:

| wie ktos ki czort??....wiem, ze do motocykli robia...moze ktos mial stycznosc z
| ta firma.

moja zona jest "konsultantka" avonu ale jakos opon nigdy w ich katalogu nie
zauwazylem


ROTFL.
To są dwie rózne firmy.
I z tego co pamietam jedna jest brytyjska, druga amerykańska.

A Avon robi na pewnoe opony do motocykli, swoją drogą
bardzo popularne w Wielkiej Brytanii i mające bardzo
dobra opinię, zwłaszcza te wyczynowe i turystyczne.
Mówię o oponach szosowych.

  Zagranica - prawo jazdy

kraju
powyżej 3 miesięcy.
Dla celów zwykłych przejażdżek turystycznych w Europie nie jest wymagane
(przynajmniej nie znam kraju, w którym by było). Może za wyjątkiem W.
Brytanii - coś mi się obiło - ale nie jestem pewny czy w każdym przypadku.

--
Pozdrawiam
Boguś
| Czy jadąc na Węgry (przez Słowacje) potrzebuje "zagranicznego prawo
jazdy"
| czy też wystarczy mi to które mam?

| Kiedy potrzebne jest wogule "zagraniczne prawo jazdy" ?

| Polar


Heja!
Pozyczalem auto w Wielkiej Brytanii i nikt nie chcial jakiegos diwnego
prawka :-)). fakt, ze posiadam je w nowym wydaniu.
/Cosik33

  O czym wiedzieć jadąc do Hiszpanii?

Officium wystukał:


| Hiszpania i Portugalia jej nie ratyfikowaly,  pewnie ze wzgledu na
| turystow policja jest wyrozumiala, ale jakby nie byla to lepiej miec te
| dwa trojkaty ostrzegawcze, ktore nakazuje ich parwo.

Słyszałem, że wszystkie kraje Europy łącznie z ZSRR (czyli także spora
część Azji; dziś kraje byłego ZSRR są automatycznie w Konwencji)
podpisały.


podpisały, ale mimo to niektóre nie ratyfikowały. W Europie to  Wielka
Brytania, Hiszpania, Portugalia i Watykan

  Wielka Brytania i jej ceny
- chicken masala
- popcorn do mikrofali
- 2 paczki paluszkow "Lajkonik" (import)
- "Tymbark" wisniowy (import)
- konserwa turystyczna (import)
- 2 paczki chlebow pita (lacznie 12 sztuk)
- paczka chleba tostowego
- swiezutka bagietka serowa
- klopsiki/kulki miesne
- frytki zamrozone "Southern Style" flavor
- "Tabasco Habanero" (oryginalne, McIlhenny)
- ryż (12 torebek z tego co pamietam, Uncle Ben's a nie zaden badziewny)
- Torebka makaronu 500g
- Majonez dekoracyjny "Winiary" (import)
- cwierc kilo edamskiego w plasterkach
- 3 duze, pekate cebule

za wszystko to - 17GBP, czyli wg. obecnego kursu ok. 82 zlotych

zyc nie umierac. pogryzam maslany popcorn i smieje sie z tych, ktorzy
najezdzaja na Wielka Brytanie i w Polsce siedza

;)

  Wielka Brytania i jej ceny

- chicken masala
- popcorn do mikrofali
- 2 paczki paluszkow "Lajkonik" (import)
- "Tymbark" wisniowy (import)
- konserwa turystyczna (import)
- 2 paczki chlebow pita (lacznie 12 sztuk)
- paczka chleba tostowego
- swiezutka bagietka serowa
- klopsiki/kulki miesne
- frytki zamrozone "Southern Style" flavor
- "Tabasco Habanero" (oryginalne, McIlhenny)
- ryÂż (12 torebek z tego co pamietam, Uncle Ben's a nie zaden badziewny)
- Torebka makaronu 500g
- Majonez dekoracyjny "Winiary" (import)
- cwierc kilo edamskiego w plasterkach
- 3 duze, pekate cebule

za wszystko to - 17GBP, czyli wg. obecnego kursu ok. 82 zlotych

zyc nie umierac. pogryzam maslany popcorn i smieje sie z tych, ktorzy
najezdzaja na Wielka Brytanie i w Polsce siedza


rośnij, rośnij....  jak tam na wyspach z darmową opieką medyczną?

  Wielka Brytania i jej ceny

- chicken masala
- popcorn do mikrofali
- 2 paczki paluszkow "Lajkonik" (import)
- "Tymbark" wisniowy (import)
- konserwa turystyczna (import)
- 2 paczki chlebow pita (lacznie 12 sztuk)
- paczka chleba tostowego
- swiezutka bagietka serowa
- klopsiki/kulki miesne
- frytki zamrozone "Southern Style" flavor
- "Tabasco Habanero" (oryginalne, McIlhenny)
- ryż (12 torebek z tego co pamietam, Uncle Ben's a nie zaden badziewny)
- Torebka makaronu 500g
- Majonez dekoracyjny "Winiary" (import)
- cwierc kilo edamskiego w plasterkach
- 3 duze, pekate cebule

za wszystko to - 17GBP, czyli wg. obecnego kursu ok. 82 zlotych


A ćwierćfunciak gdzie? Szkoda było jeszcze 2 funtów? ;)

zyc nie umierac. pogryzam maslany popcorn i smieje sie z tych, ktorzy
najezdzaja na Wielka Brytanie i w Polsce siedza

;)


Ludzi z kompleksami nie nawrócisz, muszą się dowartościowywać. W różny
sposób...

  OT Gospodarka FR - projekcje przyszlsci na forum ekonomicznym w Petersburgu a Tarcza

Więc po każdym urlopie czy wyjeździe na święta byli liczeni kolejny raz
:-)
A mieli może gości z Polski? Każda wizyta gościa z Polski to kolejny
emigrant.
A turystów też monitorujesz? Ilu z nich zostaje na stałe? Bo i tak wszyscy
byli liczeni jako emigranci.
Stąd się właśnie wzięło 2 miliony.
Liczba 2 miliony pojawiła się już rok temu lub nawet wcześniej i wtedy
była całkiem bez sensu. Od tego czasu emigracja wciąż trwa. Po wstąpieniu
do Unii do dwóch głównych krajów emigracji - Irlandii i Wielkiej
Brytanii - wyjechało jakieś 300-400 tys. Polaków. (Na 200 tys. szacuje się
liczbę wszystkich Polaków w Irlandii, a do UK wyjechało ok. 160 tys.
Polaków licząc od 2004 roku). Jak tak dalej pójdzie, liczba 2 miliony może
stać się faktem... za kilka lat. :-)


Wg najnowszych danych IRLANDZKICH w Irlandii legalnie pracuje obecnie 500
tys Polakow i ok. 200 tys na czarno.
W samej Irlandii!
Liczac to, ze Anglia jest wiekszym rynkiem pracy i co najmniej rownie
popularnym mozna spokojnie liczyc dla niej co najmniej drugie tyle.
A to daje 1,5 mln tylko dla tych dwoch krajow.

Pozdrawiam
RAJ

  Praca w Wielkiej Brytanii
Brytyjska firma zaprasza zainteresowanych kandydatów do składania podań o pracę na następujących stanowiskach:

Inżynierów chemików oraz Technologów
Inżynierów elektryków)
Inżynierów mechaników
Projektantów rurociągów

Oferujemy:
Bardzo konkurencyjne wynagrodzenie
Stałe zatrudnienie w Wielkiej Brytanii
Pomoc w znalezieniu lokum
Szanse rozwoju zawodowego

Nasze wymagania:
&middot; Wykształcenie wyższe inżynierskie lub stopień naukowy z dziedzin odpowiadających stanowisku o które ubiega się kandydat.
&middot; Znajomość języka angielskiego
&middot; Silne zdolności interpersonalne i komunikatywność
&middot; Znajomość i stosowanie zasad BHP
&middot; Doskonała znajomość komputera
&middot; Dobra znajomość środowiska regulacji ISO i FDA
Poszukujemy również właściwych kandydatów, gotowych podjąć zatrudnienie w następujących dziedzinach:
&middot; budownictwie
&middot; inżynierii
&middot; przemyśle elektronicznym
&middot; przemyśle wytwórczym
&middot; przemyśle turystycznym i rekreacyjnym
&middot; przemyśle gastronomicznym
Kontakt:Zainteresowanych kandydatów prosimy o przesłanie CV oraz listu motywacyjnego w języku polskim oraz angielskim na adres e-mail: joanna.trybala@jg-t.pl
Do aplikacji prosimy dołączyć oświadczenie:
"Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie pracy dla potrzeb rekrutacji zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29.08.1997, Dz. U. nr 133 poz. 883.”
  Sobotni spacer na Twierdzę Wisłoujście
Bez przesady. Piramidy budowano setki a nawet tysiące lat.

Chyba nie do końca zrozumiałeś moje intencje. Po pierwsze jestem stanowczo przeciwny mieszaniu do mojej wypowiedzi pojęć takich jak demokracja, kapitalizm, itp. Tych słów nikt tam nie znajdzie. Po drugie, 50-letni okres remontu wystawia nas wszystkich na pośmiewisko. Wyobraź sobie że nie dalej jak 4 miesiące temu podczas wycieczki rowerowej w okolicach Wisłoujścia, zmuszony byłem tłumaczyć grupie turystów z Wielkiej Brytanii przyczyny dla których twierdza jest zamknięta na głucho. Mam świadomość, że otwarcie Wisłoujścia stworzyłoby magnes dla turystów z całej Europy, toż to w końcu jedyna tego typu zachowana budowla w Europie!!!! A my z uporem godnym lepszej sprawy wysyłamy przybyszów na Długą i do Katedry w Oliwie. To niewątpliwie wielkie miejsca, ale nie powinny być jedynymi.
Wybacz mój nieco sarkastyczny ton, ale zwróć uwagę na fakt, iż wbrew temu co napisałeś, nasza demokracja nie ma tu nic do rzeczy, to kwestia szerokich horyzontów jakie powinni mieć ludzie za to odpowiedzialni, oraz wyczucia szansy jaka mogłaby się przed miastem otworzyć. A już na koniec, wracając do czasu w jakim budowano piramidy, pozwól że zachęcę Cię do zapoznania się z dość ciekawym materiałem http://siedem.ms-net.info/index.php?str=1
  Gdzie studiować hotelarstwo???????
O, nareszcie ktos z tamtej uczelni ;P. Studiujesz dziennie czy wieczorowo(jesli mozna widziec;))?
Jak jest z praktykami? I jaką wybrałaś specjalność? Waham sie miedzy zarządzaniem przedsiębiorstwem turystycznym a turystyką międzynarodową...
Pozdrawiam


Studiuje dziennie, specjalizacje wybiera się na 2 roku, Praktyki można odbyć ale sa także zaliczane praktymi z techników hotelarskich (tylko trzeba mieć protokoły praktyk) Praktyki są płaatne np. w tym roku w niemczech można zarobić 280 euro miesięcznie, są takze praktyki na Cyprze, we Włoszech, Grecja, Wielka Brytania itd. Szkoła jest super i wszyscy sobie pomagają jeśli ktoś potrzebuje notatek
  z zeszytów szkolnych ;)
kiedyś gość u mnie jeszcze w szkole pisał referat na georgrafii o regionach turystycznych to jakio najlepsze podał:

1. Anglia
2. Londyn
3. Rzym
4. Wielka Brytania
5. Włochy

mottem tego referatu było "im wiecej bywa tym mniej ubywa" nie wiadomo skad to wziął, on sam tez chyba nie wiedział

ten sam gosc na chemii miał wymienic jakies kwasy i "yyyy sery"

a teraz coś z autopsji, jeszcze w podstawówce pisałem wypracowanie ale ze był "klasowy" to sie poleciało na boisko zamiast konczyc wypracowanie. Wróciłem ztyrany do domu to juz niechciało mi sie konczyc to napisałem tylk "ciąg dalszy nastąpi" dostałem 2 i powiedziała mi pacjentka ze jak dokoncze to poprawi na 4
  Turystyka .....aborcyjna z Irlandii i Polski
Turystyka aborcyjna do Anglii i Holandii
2007-08-28 09:00 /Życie Warszawy/

Z ankiet przeprowadzonych w europejskich klinikach przez Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że co najmniej kilka tysięcy Polek rocznie poddaje się aborcji poza granicami naszego kraju - czytamy w "Życiu Warszawy".

"Warszawianki najczęściej lecą do Wielkiej Brytanii czy Holandii" - mówi szefowa Federacji Wanda Nowicka. Informacje Nowickiej potwierdza BPAS, brytyjska organizacja odpowiadająca za prawie połowę aborcji przeprowadzanych na Wyspach w ramach ubezpieczenia.

"Zauważyliśmy w ostatnim czasie duży wzrost zabiegów Polek" - mówi Laura Riley z BAPS. To samo twierdzą dziennikarze BBC, którzy badali ten problem. Ich zdaniem, w niektórych klinikach aż 80 proc. wszystkich pacjentek to kobiety z Polski.

Dziennik przypomina, że w naszym kraju od 1997 roku aborcji nie wolno dokonywać z powodu ciężkiej sytuacji kobiety. W Wielkiej Brytanii przepisy są znacznie łagodniejsze. Tam do 24. tygodnia ciąży aborcji dokonuje się również ze względów społecznych i ekonomicznych.

Angielskie kliniki już od dawna odwiedzają kobiety z Irlandii, gdzie przepisy są równie ostre jak u nas. Według źródeł brytyjskich, co roku w ramach tzw. turystyki aborcyjnej przybywa tam sześć tysięcy pań z Irlandii. Teraz dołączyły do nich z Polski - informuje "Życie Warszawy".

(PAP)
  Wolsztyńskie parowozy znikają ze szlaku
Szansa na powrót parowozowych kursów

Kursy parowozów na linii z Poznania do Wolsztyna na kilka miesięcy zostały zawieszone. Jednak, jak dowiedział sie Głos Wielkopolski jest szansa na to, że jeszcze tego lata zabytkowe lokomotywy powrócą na trasę. Do rozmów ma dojść w przyszłym tygodniu.

Wolsztyńska parowozownia to ewenement na skalę światową. Przyjeżdżają tu hobbyści na przykład z Japonii i Wielkiej Brytanii. Najważniejszy jest dla nich fakt, że parowozy obsługują pociągi, które ujęte są w rozkładzie jazdy i jeżdżą każdego dnia. Niestety, co roku na lato kursy, które są największą atrakcją turystyczną w regionie, zostają zawieszone. Powód oficjalny to zagrożenie pożarowe. Kolejarze i urzędnicy są jednak niekonsekwentni. Kasują parowozy z linii Poznań –Wolsztyn, ale zostawiają je na trasie z Wolsztyna do Leszna, gdzie lasów też nie brakuje i zagrożenie jest nawet większe. Kolejowi hobbyści nie chcą się z taką decyzją pogodzić. Jeden z nich, Roman Dziergwa wysłał oficjalny protest do marszałka województwa i wielkopolskich posłów.

– Świadczy to nie tylko o kompletnym braku wyobraźni, ale o szwankującym zmyśle handlowym – krytykuje decydentów.

PKP i władze województwa przekonują, że nikt nie chce likwidować turystycznej atrakcji. Choć między zdaniami przyznają, że chodzi też o pieniądze.

Źródło: Głos Wielkopolski
  W Tatrach zginęła turystka z Wielkiej Brytanii
Przed chwilą w "Panoramie" na TVP 2 usłyszałem informację o śmiertelnym wypadku w Tatrach. Zginęła turystka z Wielkiej Brytanii, która spadła ze szlaku prowadzącego na Rysy w Tatrach z wysokości ok 100 m. Po upadku doznała poważnych urazów głowy i zmarła na miejscu. Jak podano w TV, była to uczestniczka wycieczki brytyjskich turystów prowadzonej przez przewodnika.

[*][*] [*]
  Zasady wyjazdu mieszkanców Ukrainy do Wielkiej Brytanii
Mieszkam w Anglii i dzieki temu forum znalazlem rodzine w Kijowie.Kuzynka pisala mi ze chcialaby przyjechac do Anglii popracowac.Ja za bardzo nie wiem jakie sa zasady dla nich.Mam pytanie a mianowicie jakie sa zasady wyjazdu mieszkanców Ukrainy do Wielkiej Brytanii.Czy takie jak dla Polaków wyjezdzajacych przed wejsciem do Unii Europejskiej.Co potrzebują ludzie z Ukrainy by wjechac do Anglii.Czy potrzebują wize turystyczną i jak najlepiej to zalatwic.
  [Newsy] Wiadomości o nowych połączeniach
Ryanair zapowiada nowe połączenia
(PAP, aj/09.08.2006, godz. 14:47)

Ryanair zapowiedział uruchomienie stałego połączenia lotniczego z Rzeszowa do Dublina. Regularne loty dwa razy w tygodniu mają się rozpocząć 24 stycznia przyszłego roku.

"Mamy zamiar przewieźć 30 tys. osób rocznie na tej trasie. Nowe połączenie w znacznym stopniu będzie stymulować rozwój lokalnej turystyki i gospodarki oraz zwiększy dostępność regionu" - powiedziała w środę podczas konferencji prasowej Rzeszowie, dyrektor marketingu i sprzedaży Ryanair w Wielkiej Brytanii, Caroline Baldwin.

Loty z Rzeszowa do Dublina będą odbywały się w środy i w piątki. Cena biletu, bez podatku i opłat lotniskowych, wyniesie 41 euro.

Ryanair z lotniskiem w Rzeszowie współpracuje od października 2005 roku., kiedy uruchomił z tego miasta codzienne połączenie z Londynem. Od tamtej pory przewiózł z Rzeszowa ponad 95 tys. pasażerów.

Irlandzka firma dysponuje 16 bazami, które obsługują 351 tras w 23 krajach. Do końca marca 2007 r. Ryanair będzie dysponował 134 Boeingami 737 - 800. Zatrudnia 3300 pracowników, w tym roku zamierza przewieźć 42 mln osób.
  Osiem głów w torbie/8 Heads in a Duffel Bag (1997)
------------------------------------------------------------



Data premiery: 1997-04-18 (Świat)

Produkcja: USA, Wielka Brytania
Gatunek: Komedia, Kryminał

Reżyseria: Tom Schulman
Scenariusz: Tom Schulman
Zdjęcia: Adam Holender
Muzyka: Andrew Gross, Eric Speier



Gangster Tommy Spinelli (Joe Pesci), lecący z New Jersey do Los Angeles, przypadkowo zamienił bagaż na lotnisku. A nie była to zwykła turystyczna torba. Tommy wykonywał zlecenie mafii i wiózł głowy zabitych ludzi, jako dowód realizacji zlecenia. W ciągu doby musi je dostarczyć bossowi mafii. Sprawa odzyskania torby okazuje się znacznie trudniejsza, niż zlikwidowanie ludzi, którzy narazili się gangsterom. Tymczasem z ośmioma głowami zostaje nieświadomy zamiany bagażu student medycyny Charlie (Andy Comeau), podróżujący do Meksyku ze swoją narzeczoną i przyszłymi teściami.



Andy Comeau: Charlie Pritchett
Kristy Swanson: Laurie Bennett
George Hamilton: Dick Bennett
Dyan Cannon: Annette Bennett
David Spade: Ernie Lipscomb
Anthony Mangano: Rico
Joe Basile: Benny
Ernestine Mercer: Fern Bennett
Frank Romano: Paco
Joe Pesci: Tommy Spinelli
Ellis Williams:
Matthew Fonda: Przewoźnik organów
Tom Platz: Głowa Hugo
Ric Sarabia: Głowa Benito
Michael A. Nickles: Juan

------------------------------------------------------------
  Slogan dla Nysy
Temat zaplanowanej promocji widzę pada.... Siupa się nie odzywa, władza promuje się w Rzymie, a największą promocją może być referendum. Zaproscie Feela bedzie frekwencja

W Szklarskiej Porębie też było... Aktywiści powinni poczytać i może przeanalizować też ten case study zanim sami ruszą,

a i jakąś konferencje 5.02 na temat turystyki obserwacyjnej widziałem, że ma być. Specjaliści mogą sądzic, że chodzi o podglądanie turystów. Może ktoś z Forumowiczów wybiera się i może opisze jak było i o co chodzi za nim nas zaleją turyści z Wielkiej Brytanii.
  [07/09.09.06]El.MŚ: Polska - Austria 3:2/ Polska - Walia 1:0
Wyniku meczu nie trafiłem i dobrze bo przewidywałem remis. Za to przewidziałem porażkę Anglii z Irlandią (co jak napisali na Onecie zdarzyło sie po raz pierwszy od 1927 roku). Dla nas to chyba dobrze - Anglia przecież niekoniecznie musi wygrać z Austrią. Gdyby tak się zdarzyło to do Anglii pojedziemy w celach turystycznych i mocno przegramy. Nasi mają taki charakter, że zadowolą się samym awansem a już dbałością o wizerunek Polski nie za bardzo. Tak było w poprzednich eliminacjach - po zwycięstwie z Norwegią i awansie przyszła upokarzająca porażka z Białorusią. A przecież Polakom zamieszkałym i pracującym w Wielkiej Brytanii takie utarcie nosa dumnym i butnym Anglikom bardzo by się przydało. Chyba wolałbym aby Anglia pokonała Austrię (która wczoraj zaledwie zremisowała z Azerbejdżanem) i 12 października będziemy mieli mecz stulecia w którym pokonamy Anglię i już nie będzie trzeba w nieskończoność powtarzać bramki Domarskiego z 1973 aby poprawić sobie nastrój.
Może być też tak, że awans wywalczymy dzięki korzystnym wynikom w innych grupach 8 października, ale już się pogubiłem komu mamy kibicować, aby awansować. Na pewno dziś i jutro gazety zrobią rózne analizy i warianty pod hasłem co korzystne dla Polski.
  Lot samolotem..
samolotem pasażerskim latałem wiele razy (ostatnio na Święto Bożego Narodzenia) takie przelotowe, turystyczne też nie są mi obce
nie jest to coś niesamowitego, po prostu szybki, wygodny transport. 2 razy leciałem w nocy i mieliśmy turbulencje, nic strasznego. w dzień za bardzo nie polecam, tym bardziej w słoneczny, bo słońce bije w oczy i nic nie widać na ziemi ;/ ale lecieć chmurkach w słoneczny dzień to nieziemski widok (chmurki akurat są ładne)

btw. w nocy można zobaczyć miasta. w nocy leciałem nad GB (wielka brytania) i przyznam szczerze... aż zrobiłem fotki xD
ogólnie to bardzo polecam
  Polska atrakcyjna dla turystow z EU.
Polska staje sie coraz bardziej atrakcyjna dla turystow i urlopowiczow z zachodnich
krajow UE. Liczba gosci odwiedzajacych Polske w celach turystycznych wzrosla do
konca sierpnia 2006 roku o 16 % co stanowi ok 12 milionow gosci.
Dane te podala Polska Organizacja Turystyki w Warszawie, najwiekszy wzrost
dotyczyl gosci z Irlandii, Wielkiej Brytanii i Holandii ( 20 % wzrost ).
Najwieksza atrakcja wsrod turystow cieszyl sie Krakow, ktory w rankingu popularnosci
znalazl sie w piatce najczesciej odwiedzanych miast w Europie.
Niemieccy turysci najchetniej odwiedzaja osrodki nad morzem Baltyckim.

tlumaczenie za notatka umieszczona pod:

http://www.n-tv.de/754260.html

Mysle, ze to dobra wiadomosc dla przedsiebiorczych ludzi z terenow gdzie
przemysl nie jest dostatecznie rozwiniety, ale za to posiadaja nieskazona
przyrode. Sam w ubieglym roku skorzystalem z uslug " Agroturystyki "
na Mazurach i bylem bardzo zadowolony.
  Kolonie i Obozy Zagraniczne 2009 !!!
Witam!
W te wakacje mam zamiar wybrać się na obóz językowy do Anglii, może ktoś z was również się wybiera, ma jakieś zaufane biura organizujące takie wyjazdy ??? Osobiście chcę jechać na 7 - 9 dni, oczywiście chcę podszlifować język ale jak na pierwszy raz wole na krócej, żeby więcej zwiedzić i w ogóle zorientować się jak tam jest, oczywiście preferuje noclegi u rodzin angielskich ... Wrzucam znalezione przeze mnie strony, jeżeli też chcecie jechać na któryś to piszcie tutaj może się jakoś umówimy ;) Jak coś to możecie pisać na gg: 2999989 !!

Pozdrawiam!

PS Zapomniałem dodać, że mam 16 lat ;)



http://www.albion.net.pl/kolonie_i_obozy/pl/wyswietl_pod/108/anglia.html

http://www.ecotravel.pl/oboz_let/anglia/arion_oboz_01.htm

http://www.angielski.travel.pl/oboza.htm

http://www.tourpol.pl/wycieczka.php?w=540&id=1

http://koliba.turystyka.net/offer_21_1096.html

http://www.kolonialetnia.pl/anglia/harctur_angielski_0.htm

http://www.tee.pl/Obozy-jezykowe-w-Wielkiej-Brytanii/Z-angielskim-przez-Londyn.html

http://www.iwatour.pl/search_95_40040103.html

http://www.nacel.org/pl/cdlp/Obozy-j%C4%99zykowe-/Wielka-Brytania-/Angielski-RRMLA.php

http://www.kingsgroup-polish.com/residential.asp#target

http://www.jezykowe.pl/zagraniczne/kursy.htm?gclid=CNr0j7rJvJoCFYGT3wodhjClcQ
  KUBRYK
Kubryk jest festiwalem, którego żaden szanujący się żeglarz nie powinien opuścić. Impreza odbędzie się w dniach 25 oraz 26 maja br. Koncerty będą miały miejsce m.in. w Łódzkim Domu Kultury oraz w plenerze nad Zalewem Sulejowskim. Będziemy gościć następujące zespoły:

BUKANIERZY
CZTERY REFY
FLASH CREEP
NORTH WIND
PCHNĄĆ W TĘ ŁÓDŹ JEŻA
PERŁY i ŁOTRY
SAMHAIN
SĄSIEDZI
SEGARS
ANDRZEJ KORYCKI & DOMINIKA ŻUKOWSKA

a ponadto:

GRAHAM METCALFE (Wielka Brytania) !!!

oraz lauretów konkursu debiutów

Więcej informacji:

http://pl.turystyka.uml.s...hp?str=73&id=54
http://kubryk.szanty.pl/

Dodano: 2007-05-11, 21:18
A teraz trochę info na temat głównej "gwiazdy" festiwalu:

GRAHAM METCALFE to znany odtwórca i interpretator tradycyjnych pieśni z Yorkshire. Śpiewa je w charakterystyczny sposób, z bardzo typowym akcentem z tamtego regionu Anglii. Ma ciepły, bogaty barwowo głos, który znakomicie sprawdza sie w pieśniach o balladowym charakterze, jak i tych bardziej dynamicznych. Gra również na harmonijce ustnej tradycyjne melodie angielskie.
Znany jest w równym stopniu jako jedna trzecia tercetu GMW (Giles, Metcalfe, Woods) oraz jako solowy wykonawca. W szerokim obiegu jest jego jedna plyta 'Songs from Yorkshire' (na okładce dopisane jest: 'and other civilizations'), która będzie do nabycia przy okazji jego koncertów w Łodzi.
  lanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch
Nazwa miejscowości (58 liter) jest najdłuższą zarejestrowaną nazwą administracyjną w Wielkiej Brytanii, najdłuższą istniejącą nazwą miejscowości, i trzecią najdłuższą nazwą geograficzną na świecie. W tłumaczeniu z walijskiego oznacza: Kościół Świętej Marii w dziupli białej leszczyny przy wartkim wirze wodnym oraz Kościół Swiętego Tysilio przy czerwonej jaskini. Dla ułatwienia nazwa często skracana jest do Llanfairpwll lub Llanfair P. G., co wystarczy by jednoznacznie odróżnić ją od wielu walijskich miejscowości nazwanych Llanfair.

Miejscowość, ze względu na swoją nazwę, jest częstym celem wycieczek turystycznych. Zwiedzający zatrzymują się na stacji kolejowej, by zrobić zdjęcie na tle tabliczki z nazwą, oraz odwiedzają centrum handlowe, gdzie można "podstemplować' paszport bądź pocztówkę pamiątkową pieczątką (oczywiście z pełną nazwą miejscowości).

Pracownicy kolei na wyspie Anglesey często proszą o prawidłową wymowę nazwy miejscowości, co jest warunkiem zakupu biletu na pociąg. Prawidłowa wymowa (transkrypcja na polski) jest mniej więcej następująca: Chlan wair puchl głyn gychl gogerych łyrn dorbuchl chlan tej si lijo go go goch.



słabo ?
Niby nie ma a jednak jest.
  Więcej samolotów na Wyspy
Od jesienno-zimowego sezonu turystycznego między Wielką Brytanią i Irlandią, a Polską będzie działać 486 tras lotniczych obsługiwanych przez tanie linie. To o 10 więcej niż obecnie - doliczyła się Polska Organizacja Turystyczna w Londynie.

http://wiadomosci.onet.pl...iadomosceu.html
  Czy dostane ???
zgadzam sie ze z tymi pieczatkami cos musi byc...
mnie zapytal wprost w jakich krajach bylam zagranica..
przyczym sam osobiscie ogladnal moj paszporcik, a przyznam ze mam tego tam
troche..
plus na pierwszej stronie z UK !
ja bylam na 5 roku studiow jak szlam w zeszlym roku po wize
wszyscy mowili ze nie mam szans na ostatnim roku...
a jednak dostalam bez problemu na 10 lat !
poza tym mialam tylko adres kumpla z Bostonu, ze to niby moj kuzyn i jego
chce odwiedzic
ach, no i zapytal, choc Ciebie to nie dotyczy, jakie mam plany po studiach..
akurat moj ojciec ma swoja firme w branzy z jakiej wlasnie konczylam studia
oczywscie nie mialam zadnego papierku zeby to potwierdzic, ale nawet tego
nie chcial :)
tak wiec oprocz pieczatek duzo daje tez adres w usa, gdzie sie masz zamiar
wybrac..
poprostu malo kogo stac na wyjazd typowo turystyczny z zakwaterowaniem w
hotelu...
w twoim przypadku wyjazd wylacznie na wakacje zostawiajac zone w domu dla
mnie bylby podejrzany :)
znam przypadek ze moja przyjaciolka starala sie z siostra...
one nie maja rodzicow tak wiec caly dom i ich prywatna wytwornia, dosc spore
konto nie wystarczylo..
nie mialy adresu gdzie jada... obie nie dostaly..

jednak z tego co widzialam osobiscie stojac w tych kolejkach pod konsulatem
i slyszac to i  owo, wiem ze i tak najwiecej zalezy od szczescia i od tego
na jakiego konsula trafisz - poprostu nie ma konkretnej reguly i 100%
pewnosci..

| Z miny pracownika konsulatu, jaka ogladalam starajac sie o wize, wnosze,
| ze wyjazdy za granice malo ich interesuja jesli nie sa wlasnie wyjazdami
| do Wielkiej Brytanii. Przypuszczam, ze zakladaja, ze jesli ktos byl w WB
i
| go wpuscili i na dodatek wrocil to i ze Stanow wroci. Ale bez tych
| pieczatek wize tez mozna dostac.

Pewnie wynika to z faktu, że jeżeli Polak wyjeżdża nawet do Portugalii to
ma
pieczątkę tylko z granicy niemieckiej a wiadomo jak łatwo ją przekroczyć.
Jest pod bokiem. Inaczej jest z UK, które nie należy do Schengen.


  Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku
za: http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3179034.html?skad=rss

Niedługo ruszą kolejowe wycieczki po Śląsku

Tomasz Głogowski  22-02-2006 , ostatnia aktualizacja 22-02-2006 22:48

Kolej Nadwiślańska chce organizować wycieczki turystyczne po Śląsku!
Główną atrakcją ma być podziwianie z bliska kopalń, hut i wyrobisk
piaskowych. Pasjonaci kolei z całej Europy już zapisują się na pierwsze
eskapady.

Kilka dni temu na śląskie szlaki kolejowe wyruszył pierwszy prywatny
pociąg pasażerski. Przejazd zorganizowała Kolej Nadwiślańska, spółka z
Jaworzna, która chce w tym roku uruchomić w naszym regionie kilka
prywatnych linii pasażerskich (m.in. na trasie Bytom - Katowice).

Zanim jednak to się stanie, spółka będzie organizować wycieczki
turystyczne po Śląsku. Pierwsza eskapada już w kwietniu. Pociągi będą
jeździć po torach prywatnych, należących dziś do śląskich hut i kopalń.
Spółka będzie je dzierżawić, płacąc za to od 2,5 do 4 zł za przejechany
kilometr. - Mamy już pierwsze zgłoszenia do Niemców, Holendrów i
Szwajcarów. To prawdziwi hobbiści, zakochani w kolei. Po całej Europie
szukają okazji, by przejechać się trasą niedostępną dla innych - zdradza
Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej.

Harmonogram pierwszych wycieczek jest właśnie ustalany. Prawdopodobnie
prywatny pociąg odwiedzi m.in. kopalnię Polska-Wirek w Rudzie Śląskiej,
przemknie obok kopalni Wujek i dotrze do odkrywkowej kopalni piasku w
Szczakowej. Wszędzie będą postoje i czas na robienie zdjęć. Pasjonatom
kolei nie przeszkadza nawet, że pociągi turystyczne będą odjeżdżać nie z
Katowic, ale ze stacji Sosnowiec-Jęzor. Tam siedzibę ma bowiem PCC Rail
Szczakowa, główny udziałowiec Kolei Nadwiślańskiej.

Ceny turystycznych przejażdżek po Śląsku jeszcze nie ustalono. Prezes
Błaszkiewicz zapewnia jednak, że bilety nie będą drogie. Chce bowiem,
aby w przyszłości z oferty - oprócz obcokrajowców - korzystały też
szkoły i uczelnie. - Spróbujemy zainteresować naszym pomysłem biura
podróży - zapewnia.

Kolei Nadwiślańska chce na trasach turystycznych wykorzystywać własne
szynobusy i myśli o wypożyczeniu pociągów od PKP SA. Niedawno Andrzej
Wach, prezes PKP S.A., zapowiedział, że nie będzie z tym żadnych
kłopotów i udostępni spółce z Jaworzna potrzebny tabor. - Ale jeden z
naszych przyszłych turystów z Wielkiej Brytanii zapowiedział, że
przyjedzie z własnym składem. My będziemy musieli zadbać o wynajęcie
torów - zdradza prezes Błaszkiewicz.

  Sytuacja na waskich

MK waskotorowych odezwijcie sie i podzielcie posiadanymi informacjami.


W zeszla sobote bylem na Zninskiej KD. Dzien wczesniej odbylo sie
spotkanie przedstwicieli powiatu, koleki, MKW Wenecja oraz zaproszonych
gosci m.im. przedstawicieli skansenow, ambasadora Wegier oraz sporej
grupy MK z Wegier ratujacej tamtejsze waskotorowki (na Wegrzech
uratowano az 22 koleki, zeby u nas udalo sie powtorzyc ten wynik choc w
polowie). Niestety tradycyjnie nie dojechali przedstawiciele PKP. W
sobote wszyscy uczestnicy spotkania przejechali sie pociagiem specjalnym

Wielkiej Brytanii. Prawdopodobnie byly to jedne z ostatnich pociagow
uruchomionych przez PKP na waskich torach.
Z informacji jakie uzyskalem od poniedzialku (10.XII) zaczelo sie
przekazywanie kolejki powiatowi. Operacja ta ma zostac zakonczona 1
stycznia. Wtedy zarzad nad kolejka przejmie specjalnie utworzona spolka.
Na czele kolejki ma stanac dyrektor MKW Wenecja Andrzej Rosiak. Jego
glowne cele dotyczace dalszej dzialalnosci kolejki sa nastepujace:
- dalsze prowadzenie ruchu turystycznego w sezonie letnim,
- dokonczenie remontu parowozu Px38-805 (prawdopodobnie bedzie juz
sprawny na rozpoczecie sezonu w maju),
- doprowadzenie chociaz czesci pozostalych linii do stanu przejezdnosci,
- ratowanie starych wagonow towarowych (w celu uchronienia przed
dewastacja m.in. sciagnieto do Znina wszystkie wagony stojace dotychczas
w Gasawie),
- odbudowe na podwoziach wagonow towarowych kilku replik wagonow
osoboowych  kursujacych kiedys na kolejce (oczywiscie w zielonym
malowaniu, wagony te beda wykorzystywane tylko w pociagach specjalnych),
- rozbudowe MKW Wenecja,

W Bialosliwiu trwa walka utworzonego m.in. przez powiat pilski
towarzystwa o wyrwanie kolejki PKP. Powiat Pilski zamierza przejac
wszystkie istniejace linie
na swoim terenie. Chodzi tu o odcinki:
- Bialosliwie - Zaklady Przemyslowe - Czajcze - Lobzenica - Trzebon
(dalszy odcinki przez Liszkowo do Dziunina i z Liszkowa do Liszkowka sa
juz rozebrane)
- Czajcze - Wysoka
- Zaklady Przemyslowe - Falmierowo - Dabrowka Wyrzyska (3 km przed
Radziczem)
Razem 53 km. Narazie trwa przekazywanie miedzy soba pism i dokumentow i
nie moge nic konkretnego powiedziec. Wiem tylko ze w momencie
uruchomienia ewewntualnego ruchu turystycznego pociagi beda ciagniete
przez lokomotywy Wls50 (Lyd2 za duza pala, sa zbyt kosztowne w
eksploatacji i strasznie niszcza torowisko).

W Srodzie caly czas nic sie nie dziej. Tamtejsze towarzystwo i powiat
chcialy by przejac kolejke ale nie wiedza co dalej z nia zrobic. Z
pojazdow trakcyjnych pozostaly jedynie Lyd1-210 i Px48-1756.  

  And the winner is... ‼Tekatka”
(Patrzę, ale chyba nie było na pmk
Ze strony PKP PR.)

And the winner is... ‼Tekatka”

Grand Prix Lokomotyw Parowych dla wrocławskiego parowozu Tkt48-18.
Maszyny z Austrii, Węgier, Czech i Serbii pokonane. Już niedługo na
trasie Wrocław – Jelcz Laskowice kolejna okazja do bliskich spotkań z
laureatką oraz z angielską lokomotywą parową GWR.

W zawodach Grand Prix Lokomotyw Parowych zorganizowanych 15 i 16
września br. w Budapeszcie zwycieżyła polska maszyna, zostawiając w
pokonanym polu ‼rywalki” z Austrii, Węgier, Czech i Serbii. ‼Tekatka” to
znany z prowadzenia pociągów PKP Przewozy Regionalne po dolnośląskich
szlakach parowóz Tkt48-18. Zarówno pojazd, jak i jego maszyniści okazali
się najlepsi w konkurencjach sprawnościowych.

Umiejętności polskich kolejarzy okazały się równie duże, co pomysłowość
i poczucie humorów organizatorów. Zaproponowali oni m.in. rycerski
sprawdzian w uwalnianiu damy przykutej łańcuchem do szyny, jazdę na czas
z puszką piwa na wiązarze parowozu (specjalnym drągu przy kołach) oraz
test na prowadzenie parowozu przez maszynistę z przepaską zawiązaną na
oczach, jedynie na podstawie informacji podawanych przez pomocnika.
Najbardziej widowiskowy był sprint lokomotyw na dystansie 250 metrów.
Wrocławska ‼tekatka” była rewelacją, której – zdaniem obserwatorów –
mógłby dorównać na pobliskim Hungaroringu jedynie bolid Roberta Kubicy.

Prosto z Budapesztu do Wrocławia razem z laureatką przyjechał angielski
parowóz GWR, który ma szansę stać się równie udaną atrakcją turystyczną
na Dolnym Śląsku. Przez najbliższe półtora roku w wybrane dni obie
maszyny będą wymiennie prowadzić planowe pociągi na trasie z Wrocławia
do Jelcza Laskowic. Niemała w tym zasługa miłośnika parowozów z Wielkiej
Brytanii Pana Howarda Jonesa. Najbliższe zaplanowane jazdy odbędą się
pomiędzy 10 a 18 października br. Odjazdy z Wrocławia o 11.53, 16.07 i
19.33. Powrót z Jelcza Laskowic o 12.46, 17.08 i 20.37.

  Koszty uzycia karty VISA, a MC/EC za granica (dlugie)

Karty platnicze zagranica sa bardzo wygodne. Od pewnego czasu nie
biore juz gotowki (najwyzej jakies drobniaki), korzystam z kart. Z
moich obserwacji wynika, ze przy pobieraniu gotowki z bankomatu:
1. Kurs (gdy uzywamy kart) jest korzystniejszy niz w kantorach dla
panstw, ktore ciesza sie duza popularnoscia wsrod Polskich turystow.
Ja to sprawdzilem na przykladzie Czech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii
(w okresie wakacyjnym). Moim zdaniem wynika to z rosnacego popytu na
te waluty w kantorach, ktore dzieki temu moga sztucznie zawyzyc ich
kurs. Czesto rowniez sie zdarza, ze brakuje tych walut i trzeba
obleciec pol miasta, aby znalezc kantor, w ktorym nie brakuje tych
walut (stad mozliwosc windowania tych cen).
2. Kurs jest zblizony do kantorowego (moze byc odrobine
korzystniejszy lub przeciwnie) w krajach, ktorych waluty nie sa
sprzedawane w kantorach (tzn. istnieje koniecznosc zakupu USD/DEM a
nastepnie zamiany w kraju docelowym na miejscowa walute). Sprawdzone
na przykladzie Turcji i Cypru.
3. Dla panstw, ktorych waluty sa dostepne w kantorach i nie podlegaja
sezonowym wahaniom (tak, jak to ma miejsce w pkt. 1) kurs jest
minimalnie mniej korzystny.
Nalezy rowniez kierowac sie nastepujacymi zasadami:
1. tam gdzie mozliwe placimy karta (unikamy prowizji za pobieranie
gotowki)
2. wysokosc wyplat w bankomatach nalezy dopasowac do sposobu
naliczania prowizji przez bank (np. majac karte w Pekao SA nie warto
wyplacac rownowartosci 10pln, poniewaz minimalna prowizja to 4pln i
od takiej operacji prowizja wynioslaby 40% - przyznacie niezbyt
korzystny kurs :))
3. przy wiekszych wyplatach gotowki warto posluzyc sie Euroczekiem
(oczywiscie jesli takowe sie posiada ;))
4. nie nalezy polegac na jednej karcie (2 to minimum). Jesli juz ktos
zamierza zaufac tylko jednej karcie, to nie moze byc to karta typu
Visa Electron, Maestro, Cirrus - gdyz w przypadku rozmagnesowania
jestesmy na lodzie. Visa, MC/EC daje nam mozliwosc wyplaty gotowki w
takim przypadku (czasami bywa to klopotliwe)
5. NIE GUBIC KART - wtedy zostajemy praktycznie odcieci od pieniedzy.
Nasz bank szybko zastrzeze zgloszone przez nas karty, ale jesli
chodzi o wydanie nowych z reguly jest to wielce klopotliwe.


SUPER!!

Dodam jeszcze tylko jeden cały punkt:
6. Nie dać sobie karty ukraść!!!
oraz podpowiem przy innym:
ad.3
Jeśli ktoś nie ma Euroczeków to warto zabrać ze sobą 2-3 czeki podróżne w
różnych nominałach i trzymać je gdzie indziej niż karty i dokumenty. Jest to
oczywiście blokada gotówki, ale i niezłe zabezpieczenie. W razie zgubienia /
kradzieży można bowiem dostać duplikaty czeków.

Pozdrówka
Brodek

  Przyczyny emigracji - polska kultura
Witam
Czytam i czytam i troche przyznaje racje Pani Ani a troche Panu Dante
(troche mlody jestem wzgledem Was.. jeszcze studencik ;)).
Ale moze na poczatek: ta grupa nie dotyczy emigracji do Wielkiej Brytanii.
Wiem i zdaje sobie sprawe, ze Nowa Zelandia i Australia maja duzo wspolnego
z GB, ale spojrzmy na realia prawne emigracji na Antypody.
Rowniez znam troszke osob (jednych osobiscie innych przez literki). Ci
pracujacy lub studenci, ktorzy pracuja (zakladam zabawe zgodna z prawem) w
AU i NZ nie narzekaja na cos takiego jak zycie.
Chyba juz Ktos zauwazyl, ze te kraje nie sa do "dorobienia sie" w takim
czasie jaki potrzeba, np jadac do USA czy GB.

Emigracja to wyjazd na stale lub na kilkanascie ladnych lat, to proba
zdobycia obywatelstwa i swiadczen z tym zwiazanych.
Nie interesowalem sie strona prawna emigracji do GB, ale mierzi mnie fakt,
kiedy moja Znajoma jadac tam na praktyki studenckie (wszystkie swistki z
uczelni, pozwolenie na prace, wynajete mieszkanie) zostaa wrocona z granicy
(za "widzimisie" celnika). Dopiero po interwencji i ponownym "natarciu"
dotarla do celu.
Moja Dziewczyna jadac na praktyki medyczne do Irlandii Polnocnej, miala
podane czas pobytu: jeden dzien dluzej niz trwaja praktyki (= nie ma
turystyki ;( )
Swiadczy to troche o niezbyt milym usposobieniu do ludzi, ktorzy chca
wyjechac tam po wiedze lub pogapic sie na to co w GB wyroslo z ziemi.
Nie zaprzeczam, ze kazdy sie obecnie boi, ze do jego kraju nadleca zli
ludzie, ale.... ta kwestie zostawiam bez komentarza

Doskonale rozumiem przyszla Pania doktor (duzo trudu i wyrzeczen w
samoksztalcenie). Jednak, przy tak doskonalej znajomosci jezyka angielskiego
pojawia sie roblemy ze znalezieniem pracy na Antypodach (dodajac uregulowany
aspekt prawny) ??? Wiem, ze chce sie robic to co sie lubi i jest sie w tym
dobrym, ale nie powinno sie miec pretensji do obcego rzadu o postanowienia
wzgledem edukacji i sluzby zdrowia... (szczegolnie na ten drugi temat moge
sie wypowiedziec ;))

To chyba zakoncze, bo tak mozna dlugo....
Wielkie pozdrowienia dla wszystkich = tych tutaj i tych za woda ;))))

Grzesiek ;)

  OT Gospodarka FR - projekcje przyszlsci na forum ekonomicznym w Petersburgu a Tarcza

| Te 2 miliony to plotka, którą ktoś kiedyś puścił i teraz żyje własnym
| życiem, choć wiele razy była dementowana.
| Było dwa miliony wyjazdów. Przyjazdów nie liczono. A niektóre osoby

Pozwolę sobie stwierdzić, że te 2 miliony wydają mi się całkowicie realne, do
tego, dotyczą WŁAŚNIE ludzi którzy już nie wrócili. Podstawą tego twierdzenia
jest to, że przez jakiś czas kierowałem firmą zajmującą się "eksportem" siły
roboczej. Średniomiesięcznie, wysyłano z niej do pracy tylko do JEDNEGO kraju
UE około setki ludzi, wśród nich, odsetek tych którzy porzucali "pierwszą
pracę", z definicji kontraktową, i szli do normalnej (urlop, owszem, w Polsce -
 przez pierwsze 2 lata), sięgał momentami 70%.


Więc po każdym urlopie czy wyjeździe na święta byli liczeni kolejny raz :-)
A mieli może gości z Polski? Każda wizyta gościa z Polski to kolejny
emigrant.
A turystów też monitorujesz? Ilu z nich zostaje na stałe? Bo i tak
wszyscy byli liczeni jako emigranci.
Stąd się właśnie wzięło 2 miliony.

Takich firm w Polsce są
dziesiątki (setki gdyby cenzusu skali nie stosować), zaś krajów - kilka (a
często mniejsze się po prostu specjalizują).
Więc niech sobie "fachofcy" spod
sztandarów brony, konia, i kaczego jaja dementują do woli...


To akurat nie dotyczyło polityków, a dziennikarzy. Przy okazji jakiejś
dyskusji poświęconej emigracji jeden z dziennikarzy zrugał innych (tych
od 2 milionów), że używają beznadziejnej metodologii i nawet nie
rozumieją liczb, które bezmyślnie przepisują. Nikt z dyskutantów jakoś
nie zaprotestował.

Liczba 2 miliony pojawiła się już rok temu lub nawet wcześniej i wtedy
była całkiem bez sensu. Od tego czasu emigracja wciąż trwa. Po
wstąpieniu do Unii do dwóch głównych krajów emigracji - Irlandii i
Wielkiej Brytanii - wyjechało jakieś 300-400 tys. Polaków. (Na 200 tys.
szacuje się liczbę wszystkich Polaków w Irlandii, a do UK wyjechało ok.
160 tys. Polaków licząc od 2004 roku). Jak tak dalej pójdzie, liczba 2
miliony może stać się faktem... za kilka lat. :-)
   http://www.biuletynmigracyjny.uw.edu.pl/DodatekBM12.pdf

A'propos, fajny adres znalazłem w tematyce wątku:
   http://www.biuletynmigracyjny.uw.edu.pl/

  Solidaruchy i Liga Polskich Ryjów brną w o graniczaniu praw konsumentów (Życie Warszawy)

Jednak Jerzy Wielgus, który jest też radnym Ligi Polskich Rodzin, jest
uparty. - Na pewno zgłosimy uchwałę. I zobaczymy, co będzie dalej -
mówi. -
To gra pod publiczkę - tłumaczy Karol Karski. - I bez szans na
realizację -
dodaje.


oczywiście, że gra pod publiczkę... :-/ cała liga polskich ryjów to jedna
wielka gra pod publiczkę... coś takiego jak Jędruś Lepper... :-/ tylko, że o
nim ostatnio cicho.. :-/ a szkoda. bo on przynajmniej coś z sensem czasem
powiedział, a i pośmiać się można było... ;))) a ryje są po prostu żałosne
:-/

a poza tym co to da?
przecież skoro hipermarket zostanie zamknięty, to mały osiedlowy sklepik też
będzie musiał zostać zamknięty. :) jaki tu sens? gdzie logika? bo przecież
nie będzie tak, że hipermarket zostanie w weekendy zamknięty, a mały
osiedlowy sklepik otwarty, bo to faktycznie jest nie zgodne z prawem
konsumencim lub czymś tam innym...

nie wyrówna naszych szans - mówi nam Marek Kalinowski, prezes Porozumienia
Warszawskiego - organizacji grupującej drobnych kupców, rzemieślników i
gastronomów. - Przecież my też nie pracujemy w niedziele - dodaje.



Jak to jest w innych krajach
Niemcy - markety i nawet małe sklepy są zamknięte. Wyjątek - placówki na
dworcach, punkty z upominkami.


do niemiec nam znacznie dalej, więc może nie porównujmy :-/

Francja - większość sklepów jest zamknięta, z wyjątkiem znajdujących się w
miastach "turystycznych". Wielka Brytania - w małych miastach markety mogą
być czynne tylko przez sześć godzin, w dużych - bez ograniczeń. Czechy,


tutaj również jest nam znacznie dalej :-/

  Przestrzeń publiczna
Z dotychczasowego przebiegu dyskusji to jak mi się wydaje uzgodniliśmy, że:
"Turystyka jest to udawanie się poza miejsce swego zamieszkania nie w celach zarobkowych (dojeżdżałem do firmy 32 km), ani np. zdrowotnych (do oddalonego szpitala) ani w celu zaspokojenia potrzeb życiowych (np. po jabłka czy ziemniaki na wieś - ale na grzyby do lasu już nie, chyba, że te grzyby zamierzam sprzedać).
Kulawa to definicja ale lepszą trudno stworzyć a i od niej mogą być odstępstwa - np. pojechałem do sanatorium w Krynicy a przy okazji poszedłem na kilka okolicznych górek - turystyka to czy nie.

Chcemy czy nie chcemy ale to w znakomitej większości oznacza, że dajemy komuś zarobić - właścicielowi hotelu czy pensjonatu i jego personelowi, podobnie właścicielowi restauracji czy kawiarni, właścicielom środków przewozowych, bileterom, przewodnikom itd Oczywiście, można spać na dziko w lesie, targać ze sobą całe żarcie itd i być niezależnym ale tak czyni nawet nie promil całości.
No i to jest byznes. Taki przykład - w Wielkiej Brytanii na kompletnym zadupiu jacyś bliżej nieznani faceci ustawili dziwacznie kilkanaście sporej wielkości klamotów. W sumie nic ciekawego a jak ktoś zobaczył fotografię to zupełnie nie ma po co tam jeździć, okolica tam też nieciekawa. Piszę oczywiście o Stonehenge. A jednak wali tak kupa narodu z całego świata (sam widziałem japońców) i kilkanaście tysięcy ludzi całkiem nieźle z tego żyje (podobnie jak Lucy z Bieszczadów).
A teraz przewrotnie:
Czy Galeria Uffizi w Florencji jest przestrzenią publiczną? Z całą pewnością! No to spróbuj kupić bilet wstępu. Postoisz od bladego świtu w długiej kolejce i nie wiadomo czy dostaniesz bo oni w trosce o komfort zwiedzania wpuszczają tylko określoną ilość ludzi (całkowicie odwrotnie niż w Muzeum Watykańskim gdzie się sprzedaje biletów ilu tylko ludzi chce wejść). Skąd te trudności? Bo większość biletów została sprzedana w trybie rezerwacji przez internet i na miejscu je tylko przychodzą odebrać. No i czy nie ma tu trochę analogii do tego zamknięcia doliny Kobylańskiej dla imprezy IBM?

Inny przykład - do kościoła w Rzymie wejdziesz w godzinach otwarcia za darmo, jak coś wrzucisz do puszki to twoja dobra wola. Natomiast w takiej Florencji tylko za biletem, oczywiście płatnym. A jak ktoś chce nie zwiedzać tylko się pomodlić? To niech przychodzi w godzinach mszy albo... płaci. A czy możesz zwiedzać w czasie mszy. Teoretycznie tak ale kręci się tam trochę barczystych facetów, którzy albo zmuszą cię do modlitwy... albo wyrzucą na zbity pysk. Nie ma lekko! Ilu ludzi żyje z turystyki w Florencji czy Wenecji? Nie wiem, ale sporo.

A w Alpach to nie żyją z turystyki i jej specyficznej odmiany czyli narciarstwa?
  Na Marsa! Ale jak? I kto?
Załogowy lot ma Marsa wymaga zrywu, "piku" na wykresie aktywności. Obawiam się, że ESA może po prostu nie zdążyć. Zresztą jej rozdrobnienie może być poważną przeszkodą. Realizuje dużo projektów we współpracy z wieloma krajami, uczelniami, instytutami, itp. Lot na Marsa wymagałby ogromnego budżetu a to oznacza, że kwestie finansowe trzeba by uzgadniać w dużym gronie. W praktyce oznaczałoby to konieczność zabrania kasy wielkiej ilości ludzi. Jak gładko takie przeczy przechodzą możecie sami się domyślać... Zresztą ESA nie lubi wydawać pieniędzy nie widząc w projekcie bezpośredniego zysku, co jest skutkiem uchwalania budżetu przez polityków. Kłopoty z finansowanem systemu Galileo są najlepszym przykładem.

Owszem, są bogaci ludzie, ale zwłaszcza oni nie lubią wydawać pieniędzy bez zysku. Weźmy największego obecnie wariata z forsą, czyli Richarda Bransona. Chce budować pierwszy na świecie port kosmiczny - kasa w błoto? Ale jak sie uda, będzie miał krociowe zyski i to w perspektywie kilkunastu lat. Prywatny statek kosmiczny? Wydał miliony na jego budowę, niektórzy pukali się w głowę. A już ustawia się kolejka kosmicznych turystów i nawet się nie obejrzymy, kiedy przemieni to w lukratywny biznes. Owszem, tacy ludzie są gotowi wydać krocie, ale tylko wtedy, gdy będą mieli na biurku biznesplan z dodatnią liczbą na końcu.

Hmmm, Chiny. Tak się właśnie zastanawiam, co by to było, gdyby Chińczycy pierwsi wylądowali na Marsie. Określenie Czerwona Planeta nabrałoby nowego, niepokojącego znaczenia. Jeśli komunizm ma się wydostać i "zakazić" obce planety, a zwłaszcza Marsa, to ja tak nie chcę

Aktywność społeczną niestety zabija system podatkowy. Według badań w Wielkiej Brytanii, od kiedy pomoc społeczną przejęło państwo, do biednych trafia mniej środków, niż trafiało, gdy ludzie bogaci zajmowali się tym z własnej woli. Na apel do ludzi o składkę narodową, najczęstszą odpowiedzią będzie - płacimy jedne z najwyższych podatków w Europie, rząd ma wystarcząjacą ilość kasy na cele ogólnonarodowe. W dzisiejszych czasach odwaga to niestety za mało.

AstronautykiFan, Twój apel robi wrażenie
  Na Wyspach skopiowano nasze karty kredytowe
Na Wyspach skopiowano nasze karty kredytowe

Nasilają się ataki hakerów na nasze karty kredytowe - pisze dziennik "Polska". Ostatnio przekonali się o tym klienci Citi Handlowego, którzy robili zakupy w Wielkiej Brytanii.
"Bank od dwóch tygodni systematycznie blokuje karty kredytowe osób, które w przeciągu ostatnich miesięcy dokonały transakcji kartą płatniczą na Wyspach. Powód? Ktoś skopiował dane z paska magnetycznego i to co najmniej w przypadku kilkunastu kart. Według Pawła Zegarłowicza, rzecznika Citi Handlowego, do wycieku danych doszło w jednej z instytucji zajmujących się rozliczaniem transakcji kartami kredytowymi. - Skala przestępstwa pokazuje, że wyciek raczej nie mógł nastąpić u wydających karty Visy czy MasterCard - mówi Zbigniew Urbański, ekspert ds. przestępczości elektronicznej Komendy Głównej Policji.", czytamy.

"Chociaż do tej pory zarejestrowano tylko cztery nieuczciwe przypadki wykorzystania skopiowanych kart, to bank profilaktycznie blokuje dostęp do pozostałych kart, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie, że zostały skopiowane. W jaki sposób do tego doszło? Prawdopodobnie przestępcom udało się przekupić osobę pracującą w centrum rozliczeniowym. Są to firmy, które rozliczają transakcje i wysyłają je do Visy czy MasterCarda, czyli wydawców kart.", pisze dziennik "Polska".

Według gazety "w Wielkiej Brytanii funkcjonuje co najmniej kilka wyspecjalizowanych w tego typu przestępstwach gangów. Możliwe też, że karty zostały skopiowane w sklepach, a następnie na ich podstawie wyrobiono duplikaty. Dopiero one służą do dokonywania nieautoryzowanych transakcji. Najczęściej kopiuje się karty w Londynie, bo najwięcej tam turystów i punktów, gdzie można dokonać płatności kartą."

"Ze skopiowanym plastikiem przestępcy jeżdżą do innych krajów, aby utrudnić namierzenie. Problem ten dotyczy całej Europy. W ubiegły weekend włoski Banco di Roma musiał zablokować karty swoich klientów, bo dokonywano nimi transakcji w Chorwacji.
W Polsce w ostatnim czasie próbowano wyłudzić dane klientów BZ WBK.", przypomina gazeta.

Kopiowanie zawartości paska magnetycznego karty płatniczej przez złodziei określa się terminem "skimming". Skopiowane dane umieszczane są następnie na innej karcie płatniczej. Posługując się sfałszowaną kartą złodzieje wypłacają pieniądze lub robią zakupy, obciążając konto posiadacza oryginalnej karty. Najczęściej urządzenia skanujące złodzieje montują w bankomatach.

Więcej na ten temat w dzienniku "Polska".

Na podstawie: Tomasz Dominiak, Polska / www.polskatimes.pl
  [Newsy] Wiadomości o nowych połączeniach

Ryanair nie oglądając się na nikogo ogłasza kolejne połączenie z Rzeszowa tym razem do angielskiego Birmingham. A LOT się spiera z samorządem podkarpackim o promocję połączenia do USA

Loty do Birmingham ruszą 18 czerwca - dwa razy w tygodniu, w każdą środę i niedzielę. Z Rzeszowa samolot wyleci o godz. 21.45. Lot trwa 1 godzinę i 45 minut. Z Birmingham samolot wyleci o godz. 17.40. - Szacujemy, że w pierwszym roku przewieziemy na tej trasie 30 tys. pasażerów. Birmingham jest drugim - po Londynie - największym miastem w Anglii. To miasto kosmopolityczne, wielokulturowe, Wenecja Wielkiej Brytanii. Liczymy, że na trasie nie będą latali tylko pasażerowie w celach zawodowych, ale też turystycznych - mówi "Gazecie" Tomasz Kułakowski, dyrektor Ryanair'a na Europę Środkową i Wschodnią.

Bilety już można rezerwować na stronie www.ryanair.com. Na pierwszych klientów czekają promocyjne bilety - po 52 zł z podatkami i opłatami lotniskowymi. Promocja trwa do 24 stycznia. Bilet trzeba wykorzystać między 18 czerwca a 10 lipca oraz między 1 września a 25 października. W przypadku Rzeszowa na promocyjnym bilecie można lecieć tylko w środy. W pozostałe dni, oprócz piątku i niedzieli, z Gdańska i Bydgoszczy, skąd także od czerwca Ryanair będzie latał do Birmingham. Średnia cena biletu u Ryanair'a wynosi około 40 euro.

Rzeszów - Birmingham to już czwarte połączenie Ryanaira ze stolicy Podkarpacia. Codziennie samoloty latają do Londynu, trzy razy w tygodniu do Dublina i dwa do Bristolu. Ryanair zobowiązał się, że do końca października br. uruchomi 21 połączeń z Rzeszowa. - Razem z Birmingham będzie ich na razie 14. Być może będą kolejne nowe połączenia, ale my ich nie znamy, albo Ryanair zwiększy liczbę obecnych rejsów - twierdzi Wiesław Mardosz, dyrektor Portu Lotniczego w Jasionce.
gazeta.pl
  Geografia ekonomiczna
po 2 terminie...
nie było tak źle, oto pytania dla potomnych:

1. Gdzie leży i co się wytwarza w Tuluzie (podać 1 produkt) odp. Francja, samoloty AIRBUS
2. Wybrać członków ONZ. Podane: jakieś łatwe, co wiadomo,że należy, Tajwan, Wyspy Salomona, Saint Vincent i Grenadyny odp. WS, SViG i to pierwsze
3. Podać dwóch członków NATO z Am Pn i Środkowej odp. np. USA, Kanada
4. Podać dwóch największych eksporterów. odp. Niemcy, USA
5. Gdzie najwięcej hoduje się koni i jaka jest liczba pogłowia bydła. odp. Chiny, 1,4 mld
6. Na jakim oceanie leżą: Tonga i Nowa Zelandia. odp. Spokojnym
7. Liczba ludności Europy i państwo w Am Pd o największej liczbie ludności. odp. 725 mln, Brazylia
8. Języki urzędowe Brazylii i Nigerii. odp. portugalski i angielski
9. Wybrać najczęściej odwiedzane turystycznie państwa. Podane: Chiny, Indie, Australia, Francja odp. Fr, Chiny
10. Największy odsetek gruntów ornych, wybrać spośród państw: Węgry, Polska, Wielka Brytania i coś, co wiadomo, że nie odp. Węgry, PL
11. Podać porty morskie charakteryzujące się największym przeładunkiem. odp. Rotterdam, Singapur
12. Podać kontynent, akwen i rejon do Kostaryki i Etiopii
13. Wybrać prawidłowe zdania:
a) w Brazylii dominuje energia wodna
b) tu jakaś nieprawda
c) Polska produkuje najwięcej energii na mieszkańca
d) najwięcej energii produkuje się z węgla kamiennego
14. Dopisać państwa do stolic: Buenos Aires-Argentyna, Canberra-Australia
15. Dopisać stolice do państw: Tajlandia-Bangkok, Chorwacja-Zagrzeb
16. Do jakich państw należą: Queensland-Australia , Azory-Portugalia
17. Gdzie jest ujemny przyrost naturalny. Podane Australia, Irlandia, Litwa, Rosja.
odp. Litwa, Rosja

Pytań było 20... jak przypomnę sobie pozostałe to dam znać.
Życzę miłej nauki
  Aborcja - za czy przeciw?
Mam jeszcze coś do dodania a mianowicie. Właściwie wszystko co napiszę jest na wikipedi pod hasłem aborcja. Warto tam zajrzeć można dowiedzieć się na przykład tego ,że kościół nie zawsze był przeciwny aborcji. Dopiero w 1869 roku papież Pius IX w Konstytucji Apostolicae Sedis zabronił aborcji w każdym okresie ciąży, w tym także w okresie preembrionalnym. No fajnie że niecałe 140 lat temu wszystko było ok według kościoła. To co jest grzechem ustanawiają kolejne sobory ? Spowodowanie poronienia grzechem nie było 200 lat temu ale teraz jest. Nie kupuje tego. Kolejną rzeczą jest to ,że państw które zezwalają na aborcję w pierwszym trymestrze od zapłodnienia jest o wiele więcej co też można zobaczyć w wikipedi.
Jeszcze jedna rzecz: turystyka aborcyjna.
Irlandia zakazuje aborcji, owszem jednak Wlk. Brytania już nie. Daleko nie mają te kobiety ,które chcą tej ciąży się pozbyć.
I jeszcze ten cytat: Legalna możliwość dokonywania aborcji przez obywateli polskich
Obywatele polscy mogą legalnie dokonywać aborcji we wszystkich państwach, których ustawodawstwa wewnętrzne to dopuszczają po spełnieniu określonych tym prawem warunków (np. w Wielkiej Brytanii). Zgodnie z zasadą podwójnej karalności polskiego prawa karnego, osoby uczestniczące w procesie dokonywania aborcji (np. lekarz obywatelstwa polskiego) w takim przypadku nie są ścigane w Polsce, gdyż nie popełniają przestępstwa (art. 111 § 1 Kodeksu karnego).
Wnioski z tego mam takie ,że powinna być w Polsce możliwość dokonania tego zabiegu w pierwszym trymestrze od zapłodnienia. Po co marnować pieniądze na bilet do Anglii, Szwecji, Niemiec, Czech czy Słowacji. I jeszcze ostatnia sprawa, w Chinach dokonuje się takich zabiegów 10 Mln. rocznie, gdyb ich się nie dokonywało ich populacja zwiększyłaby się w ciągu 4 lat o 40 milionów czyli ok tyle ilu jest mieszkańców Polski. Oczywiście jeśli nie umieraliby z głodu. Nie jestem takim hipokrytom by stwierdzić ,że Chińczyków można do woli zabijać w łonie matki i jest ok bo by na żółta rasa zalała, a Polaków nie bo to grzech ciężki jest.
  Za 3 lata, zabrzańskie podziemia ożyją.
Nie można się do niczego przyczepić,
No do restauracji to ja bym się przyczepił, są straszne problemy z wegetariańskim żarciem więc ja nadejdą fale turystów z Wielkiej Brytanii to będzie problem
  Lumley, Brian - "Nekroskop t. XIII Obrońcy"


Brian Lumley
Obrońcy
Nekroskop tom XIII

Wydawnictwo: vis-a-vis Etiuda, 2007
ISBN: 83-89640-74-1
Okładka: miękka
Wymiary: 12,5 x 19,5 cm
Liczba stron: 480
Cena detaliczna: 36,80 zł

planowana data wydania: 01.03.2007

Cytat: Pełen turystów statek wycieczkowy stał się tymczasowym siedliskiem dla lorda i lady uciekających przed Wydziałem E i nowym Nekroskopem, Jakiem Cutterem. Dla świata statek zaginął, zaś ci, co przeżyli napaść wapmyrów, przestali być ludźmi... Wampiry opuściły statek i ruszyły na dalszy podbój.

Korath, wampir, który przeniknął do umysłu Jake'a Cuttera, postanowił przejąć kontrolę nad życiem Jake'a. Jake ze wszystkich sił walczy o wolność. Jednak żeby wygrać batalię, musi zaufać Benowi Traskowi. Z kolei Task, szef Wydziału E, postanawia zabić Jake'a, jeśli odkryje, że faktycznie zagościł w nim intruz!

Ogród z zarodnikami założony przez trzeciego Wampyra, Lodra Szwarta, wydaje gorzki owoc. Tajemnicza śpiączka - wampirza plaga - powoli rozprzestrzenia się wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Przed agentami z Wydziału E stoi zbyt dużo zadań do wykonania. Muszą odnaleźć terrorystów, którzy zagrażają całej planecie nuklearną zagładą; muszą na zawsze zamknąć Bramę pomiędzy Ziemią selkar a planetą Wampyrów; muszą odkryć lekarstwo na zarazę wywołaną zarodnikami, a przede wszystkim muszą wytropić i zlikwidować Trójcę Wampyrów.

Nawet moce Harry'ego Keogha, pierwszego Nekroskopa, w połączeniu z najsilniejszymi agentami Wydziału E mogą być niewystarczające, żeby pokonać potwory, które wprowadziły Ziemię na szlak wiodący do całkowitego unicestwienia.
  National Geographic Channel
National Geographic Channel to kanał telewizyjny proponujący widzom inteligentną rozrywkę. Widzowie kanału to ludzie ciekawi świata – dzięki wspaniałym filmom dokumentalnym mogą z bliska przyglądać się pracy naukowców, podróżników i odkrywców współpracujących z Towarzystwem National Geographic. Wśród badaczy National Geographic Channel są takie sławy jak odkrywca wraku Titanica Robert Ballard, dyrektor egipskiej Służby Starożytności Zahi Hawass, czy himalaista Sir Edmund Hillary, pierwszy zdobywca Mount Everestu.

Propozycja programowa kanału tworzona jest w oparciu o wybitną znajomość zarówno technik filmowych, jak i najnowszych badań. Programy NGC poświęcone są m.in. ekspedycjom i podróżom, osiągnięciom naukowym (choćby najnowszym zdobyczom kryminalistyki), ochronie środowiska naturalnego, kulturom całego świata, archeologii (także podwodnej) czy zjawiskom naturalnym.

National Geographic Channel dociera do ponad 200 milionów gospodarstw domowych na całym świecie, dostępny jest w 150 krajach, ma 26 wersji językowych. Oprócz języków europejskich dostępne są wersje tak egzotyczne jak tamilska, mandaryńska czy hindi; niedawno kanał w swojej wersji językowej zaczęli oglądać widzowie w Bułgarii.

NGC działalność rozpoczął w roku 1997 – jako pierwsi mogli go odbierać widzowie w Wielkiej Brytanii, Skandynawii i Australii. Obecnie, dzięki swoim udziałowcom, NGC wnosi znaczący wkład w rozwój badań naukowych, prowadzenie ekspedycji i działań edukacyjnych prowadzonych przez Towarzystwo National Geographic.

Program nadawany jest w polskiej wersji językowej 18 godzin dziennie. Wejście National Geographic Channel na polski rynek spotkało się z wielkim zainteresowaniem. Duży sukces odnosi również polskojęzyczna wersja Magazynu National Geographic oraz prezentowane w Polsce wystawy fotograficzne. Wszystko to dowodzi, iż widzowie wolą podziwiać otaczającą nas naturę niż oglądać nasycone przemocą produkcje filmowe.

Towarzystwo National Geographic bardzo ściśle współpracuje z kanałem telewizyjnym - bohaterami filmów są często odkrywcy i naukowcy. Towarzystwo jest najstarszą i największą na świecie organizacją non-profit, istniejącą już od 1888 roku. Od momentu powstania głównym celem Towarzystwa stała się popularyzacja wiedzy geograficznej na świecie. Wszelkie zyski pochodzące z przedsięwzięć medialnych - Magazyn, książki i albumy, publikacje kartograficzno-turystyczne, kanał telewizyjny - przekazywane są na stypendia i badania naukowe prowadzone na całej kuli ziemskiej. Towarzystwo sfinansowało już ponad sześć tysięcy ekspedycji oraz programów badawczych. Poparcie dla National Geographic oznacza więc poparcie dla rozwoju naszej wiedzy przyrodniczo-geograficznej.

Źródło: cyfraplus.pl
  Marzec 2009
Zagraniczni kierowcy będą surowiej karani w UK

Zgodnie z przepisami, które w Wielkiej Brytanii wejdą w życie 1 kwietnia, cudzoziemscy kierowcy szczególnie pojazdów ciężkich, którzy złamią przepisy ruchu drogowego, będą musieli zapłacić na miejscu grzywnę wysokości do 900 funtów szterlingów - ostrzega w piątek "The Times".

W przypadku niemożności zapłacenia grzywny, np. z braku karty debetowej, kredytowej lub gotówki, pojazd zostanie zajęty i odprowadzony do garażu, a odzyskanie go będzie kosztować kierowcę dodatkowe 80 funtów. Grzywnę będzie można zaskarżyć na drodze sądowej.

Dotychczas zagraniczni kierowcy byli w Wielkiej Brytanii traktowani łagodniej niż tubylcy, ponieważ z braku stałego adresu trudno było ich ścigać i policja poprzestawała zwykle na ustnych upomnieniach.

Obecnie nowe przepisy będą miały zastosowanie zarówno wobec cudzoziemców zamieszkałych w Wielkiej Brytanii, turystów jak i firm transportowych zarejestrowanych w innych krajach.

Jednym z motywów wprowadzenia nowych przepisów jest uporanie się z problemem kierowców zagranicznych ciężarówek, które często bywają przeciążone, mają niesprawne hamulce, a ich kierowcy przekraczają normy czasu pracy, co zwiększa ryzyko wypadków.

Brytyjska prasa lokalna wielokrotnie informowała też o brawurze polskich kierowców-imigrantów, niedopełnianiu przez nich wymogu przerejestrowania pojazdu po sześciu miesiącach pobytu w Wielkiej Brytanii, ubezpieczenia go i poddawania okresowym badaniom technicznym.

36 procent ogółu pojazdów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi, wjeżdżających rokrocznie do Wielkiej Brytanii, to samochody zarejestrowane w Polsce: osobowe, autokary i tiry.

Standardowa grzywna dla cudzoziemców za nieostrożną jazdę - dotyczy to m.in. niezachowania odpowiedniego odstępu między pojazdami, ale także takich wykroczeń, jak czytanie mapy za kierownicą -wyniesie od 1 kwietnia 300 funtów. Kara za rozmawianie przez telefon komórkowy podczas prowadzenia samochodu (nie dotyczy korzystania z instalacji głośnomówiącej) i przekroczenie dozwolonej prędkości wynosi 60 funtów. W przypadku dopuszczenia się kilku wykroczeń na raz grzywna może sięgnąć 900 funtów.

W odróżnieniu od Brytyjczyków, cudzoziemscy kierowcy, którzy złamią przepisy, nie będą dostawać od policji punktów karnych.

The Times, etransport.pl
  Debata polityczna.
Z tego można wysnuć prosty wniosek:Straty poniosła ludność rosyjska, a nie sama Rosja. Zresztą zawsze tak jest w czasie wojny. Państwo bierze dla siebie, gospodarka się rozwija, a przeciętny człowiek się nie liczy... Straszna perspektywa, jednak prawdziwa.
Co do pytania kto poniósł większe straty. Mi się wydaje, że zdecydowanie Polska.
Wystarczy spojrzeć na nasz kraj od strony turystycznej - na ilość zabytków. Dlaczego Praga jest o wiele bardziej popularna od Warszawy? Otóż oczywiście Czesi nie przeciwstawili się wojskom niemieckim. Niektórzy uważają, że zrobili dobrze, bo dzięki temu teraz ten kraj zyskuje na tym...
Do tego dochodzi niszczenie polskiej elity, a także wielu młodych wykształconych, choć jeszcze bez większego doświadczenia życiowego ludzi...
Już nie wspominając o wieloletnim podporządkowaniu Polski wobec Rosji.

Dzisiejsza sytuacja nie jest taka jednoznaczna. Niestety to Gruzja sprowokowała Rosję do działania, choć oczywiście cała ta interwencja "kacapów" była niezgodna z jakimikolwiek prawami międzynarodowymi. Rozpoczęli grę, w której jednak ponieśli sromotną klęskę, a dzięki temu Rosja sprawdza teraz reakcję świata. No...może jednak nie całego świata, tylko Wielkiej Brytanii, Francji, USA. Śmiem twierdzić, że niestety ani Unia Europejska, ani ONZ nie ruszy nawet palcem jeżeli władze rosyjskie posuną się do następnych kroków.
Jedynym wyjściem dla nas jest trzymać się z krajami, które już poznały co to znaczy być zależnym od Rosji. Mam na myśli Estonię, Łotwę, Litwę oraz Ukrainę. Nie możemy jednak czuć się w tym gronie jak przewodnicy, tak jak to niektórzy starają się robić. Wszyscy w tym zestawieniu muszą być równi i na równym poziomie politycznym(dyplomacja i ewentualne działania wojenne) działać. Może wtedy reszta świata się obudzi.

Co do współbrataniem się z USA... Jest to konieczne, jednak w ostatecznym rozrachunku nie liczyłbym na nich. Czujemy się tak bardzo mocnymi partnerami, a sama wypowiedź Busha z kiedyś świadczy o tym, kim dla nich jesteśmy...Mam na myśli ten fragment, gdy wypowiadał się o największych sojusznikach(nie wymienił Polski). Niektórzy nazwą to pomyłką, gafą, jednak gdyby Polska liczyła się w jakikolwiek sposób w myśleniu amerykańskich władz, to nie dopuściliby do takiej wypowiedzi;> Dla nich jesteśmy taką Gruzją. Pogrożą naszym wrogom palcem, wypowiedzą pare ostrych słów, lecz to wszystko. Polska to pionek w ich grze, który za nich wykonuje czarną robotę. I będzie im tylko trochę szkoda, gdy zostanie zbity...;>
  Sprawdź, gdzie jest niebezpiecznie


5 marca ruszyła pierwsza polska kampania informacyjna międzynarodowego projektu pt. Europejski Atlas Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Jego zadaniem jest stworzenie map prezentujących ryzyko wypadków.

Akcja prowadzona jest w ramach Europejskiego Programu Oceny Ryzyka na Drogach EuroRAP. Atlas to mapa Starego Kontynentu pokazująca najbardziej niebezpieczne (czarne) drogi w poszczególnych państwach Europy opatrzona komentarzem dotyczącym zagadnień bezpieczeństwa ruchu drogowego.

W projekt Atlasu zaangażowanych jest 10 państw (Niemcy, Hiszpania, Holandia, Belgia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy, Słowacja, Czechy, Polska) przygotowujących mapy krajowe, które w 2010 r. stworzą mapę Europy.

Pierwszym etapem prac polskiego zespołu jest mapa ryzyka występującego na drogach międzynarodowych w Polsce, tworzących główne połączenie naszego kraju z pozostałymi państwami Europy.

Drogi te stanowią zaledwie 2 proc. długości dróg twardych, ale odbywa się na nich ponad 10 proc. całości ruchu drogowego, przeważnie tranzytowego i turystycznego. Pomimo, że posiadają najwyższe w Polsce standardy bezpieczeństwa, dochodzi na nich do ok. 17 proc. wszystkich wypadków śmiertelnych. Działania na nich prowadzone mogą przynieść największą redukcję liczby ofiar śmiertelnych i ciężko rannych.

Z mapa ryzyka indywidualnego wynika, że: 55 proc. odcinków dróg międzynarodowych w Polsce to „czarne odcinki”, czyli odcinki o największym ryzyku. Na „czarnych odcinkach” prawdopodobieństwo zginięcia w wypadku lub odniesienia ciężkich ran jest nawet 10-krotnie większe niż na „odcinkach zielonych”. Najwięcej „czarnych odcinków” występuje w południowo – wschodniej i południowo - zachodniej Polsce.

Mapy na stronie http://www.eurorap.pl/
  Wywóz parowozów za granicę
Drodzy Grupowicze,

wydaniu GW o Px48 na Wyspach Cooka.

Poniżej zamieszczam ten artykuł. Można go też znaleźć razem ze zdjęciem na
stronie:
http://www1.gazeta.pl/lodz/1,35148,1349469.html

Mam w związku z tym pytanie. Czy ktoś coś wie na temat sprzedaży tegoż
parowozu oraz jego historii. Czy to była maszyna z Krośniewic, czy
przywieziono ją tylko na pewien czas np. dla pociągów specjalnych? Jak to
się stało, że wywieziono zabytek za granicę? Czy ten parowóz nie miał
statusu zabytku? Jak i kto mógł wydać pozwolenie na jego wywóz?

Pozdrawiam wszystkich miłośników parowozów i nie tylko i liczę na pomoc w
rozwikłaniu tej zagadki

Jacek Poniewierski
SSKS

-------------- GW -----------------

Stoi pod palmą lokomotywa

Wioletta Gnacikowska 28-02-2003, ostatnia aktualizacja 28-02-2003 10:53

Z Polski na Wyspy Cooka jest w linii prostej 16 tysięcy kilometrów. Jak tam
trafiła lokomotywa z podłódzkich Krośniewic?

- Na Rarotonga cały dzień lał deszcz. Trochę się nudziliśmy, więc zacząłem
przeglądać miejscowy informator turystyczny. I nagle szok: zobaczyłem coś
znajomego, co kompletnie nie pasowało do tamtej scenerii: logo Polskich
Kolei Państwowych. Takie, jak w naszych pociągach - opowiada Paweł Cłapak,
łodzianin, pilot wycieczek, który właśnie wrócił z podróży dookoła świata.

Przy logo - zaproszenie: na przejażdżkę prawdziwą lokomotywą z Krośniewic po
prawdziwych torach. To atrakcja i egzotyka na tropikalnej wysepce, która w
ogóle nie ma linii kolejowej. Poza przejażdżką opowieść - o tym, jak
lokomotywa trafiła na południowy Pacyfik. A cała historia miała początek w
1813 roku, za czasów Napoleona Bonaparte.

Tim

Tim Arnold, wysoki, energiczny, blondyn, koło pięćdziesiątki z dumą pokazuje
swoją działkę pośrodku wyspy. Na niewielkim podwórku pod kokosowymi
palmami - lokomotywa. Na niej, na czerwonym tle biały orzeł i tabliczka
"PKP". Ciuchcia stoi na torach. Tim, sam ją wyremontował, położył 200 m
szyn. Co niedzielę uroczyście rozpala kocioł, dokłada do niego drewno i za 5
dolarów wozi turystów.

- Kiedyś linia będzie dłuższa, może nawet kilometrowa - planuje. Właśnie
dokupuje sąsiednie działki, by przedłużyć torowisko.

Tim Arnold urodził się w Liverpoolu, w mieście, z którego wiodła pierwsza w
historii linia kolejowa łącząca je z Manchesterem. Dziś to ważny węzeł
komunikacji kolejowej Wielkiej Brytanii. Jako chłopiec pasjonował się
pociągami. Należał do tzw. train-spotters: chodził koło torów kolejowych,
liczył przejeżdżające pociągi, wagony i notował, który już przejechał.

Potem Tim wyjechał do Nowej Zelandii: skończył studia prawnicze, ożenił się
z polinezyjską tancerką (najpiękniejszą kobietą na wyspie) i osiedlił się na
wyspie Rarotonga. Tam, jako adwokat występował w procesie przeciwko Chrisowi
Vaile. Tak się zaczęła ich przyjaźń.

Chris

Nowozelandczyk Chris Earle Vaile, biznesmen branży paliwowej, jest potomkiem
feldmarszałka Gebharda von Blicher. Pradziad, za zasługi w wojnach
napoleońskich, otrzymał od cesarza zamek w Krieblowitz (dziś Krobielowice,
20 km od Wrocławia). Na początku lat 90. Chris przyjechał do Polski i
odkupił rodzinną posiadłość. Kompletną ruinę, bo przez lata socjalizmu w
zamku mieszkali pracownicy PGR i urzędowało Biuro Turystyki Młodzieżowej
"Juventur".

Vaile zainwestował w dobra przodków. Po dwóch latach prac w zniszczonym
zamku otworzył elegancki hotel. Teraz przylatuje do Polski z Wysp Cooka
kilka razy do roku.

Nr 1741

Był rok 1992. Chris przed wyjazdem do Polski zajrzał do Tima.

- Co ci przywieźć z Polski? - zapytał.

- Lokomotywę... - wypalił Tim, wspominając swoje dzieciństwo w Liverpoolu.

Vaile znalazł ciuchcię w podłódzkich Krośniewicach. 40-letni wysłużony
parowóz o numerze 1741, oznaczony symbolem Px48 (to informacja o układzie
kół i roku produkcji). By wywieźć nietypowy prezent z Polski, przez kilka
miesięcy zmagał się z załatwianiem formalności. Potem lokomotywę
przetransportował do Hamburga. Stamtąd - statkiem w kontenerze - popłynęła
na antypody. Płynęła tak trzy miesiące. Transport kosztował kilkanaście
tysięcy dolarów - dużo więcej niż 30-tonowy prezent.

- Tim przez kilka lat własnoręcznie naprawiał lokomotywę. Jest dumny, że ma
paznokcie czarne do pracy przy niej - opowiada Paweł Cłapak. - Od dwóch lat
parowóz jest "na chodzie". Tim urządził przy niej małe muzeum. Rozwiesił
mapy Polski przed- i porozbiorowej, plansze z informacjami o polskich
lokomotywach, o wojnach napoleońskich, o zamku w Krobielowicach i oczywiście
o Krośniewicach, małej miejscowości niedaleko Łodzi.

begin 666 px.gif
K1TE&.#EA`0`!`( ``````````"'Y! $`````+ `````!``$```("1 $`.P``
`
end

  Amerykanski usmiech

 ksiazka redlinskiego to jedyny znany mi glos  czlowieka

który ratuje godnosc innych nielicznych myslacych ludzi, wlasnie przed
totalnym skurwieniem myslowym i opuszczeniem przez jętelygjętów, i
innych
inzynierów dusz, którzy byli bojowi, krytyczni i myslacy ale tylko do
momentu dojechania do przystanku KAPIZDALIZM.  Nie bede sie popisywal
w
okreslaniu Ameryki jako Wielkiej Kurwy, wielkiego oszustwa, czy
ostatecznego zwienczenia lumpenkultury judeochrzescijanskiej, o wiele
lepiej robi to sam autor, do którego lektury zachecam.


Widzialem film, czytalem ksiazke. Nie mieszkam w Nowym Jorku. Mieszkam w
Australii. 19 milionow ludzi na obszarze wielkosci calych
kontynentalnych Stanow Zjednoczonych. Kilkadziesiat wiekszych grup
etnicznych. 25% ludnosci to imigranci pierwszego pokolenia. Razem z
dziecmi juz tu urodzonymi - ponad 40%. Eksperyment populacyjny, znacznie
bardziej udany niz w Stanach.

Gett brak, szczuropolakow brak, porachunkow etnicznych brak, rosyjskich
kurew brak, broni palnej w rekach ulicznych gowniarzy brak, azbestow
brak. Wizji polskiego piekla w suterenie obcego piekla, pomyslu
polskiego artysty ogarnietego wscieklizna na malostkowych rodakow oraz
Ameryke, ktora nie docenila tak ich, jak i jego wlasnej boskosci - tez
brak.

W Ameryce bywam czasem, ale tylko z wizyta. Tu gdzie mieszkam, w
Australii, nikomu nie przeszkadza, ze z dyplomem Uniwersytetu zaledwie
Warszawskiego szefuje absolwentom miejscowych uniwersytetow. Nikomu nie
przeszkadza moj akcent. Juz z pietnascie lat jak przestali pytac, skad
pochodze.  Wywodzace sie jeszcze z kolonialnej Wielkiej Brytanii
poszanowanie prywatnosci nie dopuszcza wchodzenia z butami na glowe
blizniemu swemu. Nikt sie nie dopytuje, czy nie jestem czasem moralnym
przedstawicielem Chrystusa Narodow na Australie. Narodowosc papieza i
szarza pod Somosierra tez sa tu wszystkim zupelnie obojetne. I bardzo
dobrze.

Swieci slonce - wczoraj, dzis, jutro - przez ponad 300 dni w roku.
Egalitarne spoleczenstwo australijskie ma amerykanski model pogoni za
pieniadzem, ogolnie rzecz biorac, gleboko w dupie. Amerykanie uchodza za
interesujacych ale nieszkodliwych maniakow, ludzi 'over the top'.
W Stanach, wizy imigracyjne puszcza sie na loterie, a polpismiennym
gastarbeiterom z Kutna pozwala udawac turystow. Do Australii
gastarbeiterow sie w zasadzie nie wpuszcza, a imigrantow przesiewa sie
przez geste sito.Bilet lotniczy z Europy do Australii kosztuje dwa razy
tyle co do Hameryki. Spokojnie sie nam tu zyje. Za trzystukilometrowym
pasem przybrzeznym wschodniego wybrzeza czuje sie szeroki oddech malo
zamieszkanego kontynentu, przestrzen jak od Uralu do Lizbony. Znanego
pogladu pana Redlinskiego, ze jedyny mozliwy dla Polaka nowy Rzym lezy
wylacznie nad tragicznie zasyfiona Wisla, stad nie widac nawet na
zamglonym horyzoncie. Dobrze zyc w pol drogi miedzy dwoma szczurzymi
norami - 18000 km od Warszawy i 22000 km od Nowego Jorku.

Jako bojowy, krytyczny i myslacy jentelygent, jak pan to byl laskaw
ujac, jeszcze przed nastaniem znienawidzonego przez pana kapizdalizmu
uzylem swej bieglosci surwiwalisty nabytej w wyprawach na umyslowe
pustynie PRL, by znalezc sobie miejsce polozone jak najdalej od ludzi
panskiego  pokroju, panie Piotrze. Czytajac pana postingi, moge dzis
szczerze powiedziec, ze warto bylo; obawiam sie, ze nie potrafilbym zyc
normalnie w mniejszej odleglosci niz 10 000 km od pana, naturalnie od
nawietrznej.

Z australijskim usmiechem

Stary Wiarus

Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.

  3-4 tys zolniezy polskich do Iraku

Jednakże zawodowych w wymaganej ilości (za wyjątkiem kadry
oficerskiej) i o odpowiednich kwalifikacjach nie posiadamy.


    Zacznijmy od nazewnictwa, bo zauważam na tym polu pewien problem - w
każdej armii zawodowej na świecie tak naprawdę masz żołnierzy zawodowych -
kadrę oficerską i podoficerską i żołnierzy kontraktowych - tak jest w USA,
Wielkiej Brytanii czy gdziekolwiek indziej. Jeśli podchodzisz do sytuacji w
ten sposób, to ŻADNA armia świata nie ma wymaganej ilości zawodowych, żeby
wystawić sobie te 3000 żołnierzy (no, może jakby tak w sumie wszystkich z
oddziałów specjalnych w USA to by tak się złożył oddział zawodowy od
początku do końca).
    Dla mieszkańca Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii służba
kontraktowa w wojsku nie jest traktowana bardziej poważnie niż jakakolwiek
inna praca - z takimi właśnie ludźmi mam kontakt - wielu  pracujących w
obcokrajowców (średni szczebel kierowniczy) ma za sobą przygodę z wojskiem -
z 10 których znam dosyć dobrze, 6 było w armii :o) Mało tego wszyscy na 3
letnich kontraktach, traktowali to jako przygodę, szkołę życia czy coś tam
podobnego. Jak im się znudziło (a najczęściej powodem wyjścia był
denerwujący przełożony) to wrcali sobie do cywila i szukali czegoś nowego, a
w CV służba w armii była traktowana przez pracodawców jako spory plus. Czyli
może nie mylmy pojęć te zachodnie armie "zawodowe", są zawodowe mniej więcej
w takim stopniu jak nasza - zwykli żołnierze są na kontraktach, pracownicy
techniczni są na kontraktach etc. Tak to wygląda.
    Wróćmy jednak do tematu. Kadrę oficerską - mamy, mało tego wielu z
doświadczeniami rozmaitych misji pokojowych. Żołnierzy nadterminowych i
kontrkatowych też mamy - nie rozumiem co to mają być owe tajemniczne
"odpowiednie kwalifikacje", których Twoim zdaniem polscy żołnierze nie
posiadają, a zachodni mają i to aż nadto. Podejrzewam, że przy tym
bezrobociu, to szansa wyjazdu do Iraku i zwązane z tym pieniądze - są na
tyle kuszące, że z ochotnikami nie powinno być problemu. Jedyny problem jaki
ja widzę, to jest zgranie tego PEB (Polish Expeditionary Brigade), bo to
będzie związek taktyczny przypominający początkowo niedopasowaną układankę.
Ale przy zachowaniu w miarę homogenicznych drużyn czy plutonów z innych
oddziałów, powinno się to bez problemu udać. W końcu i tak nie jest to
normalna walka, tylko działania "stabilizacyjne".

A dzisiaj Cimoszewicz wspomniał coś o końcu maja 2003.


    No i co z tego? Do opinii publicznej przeciekło to teraz, ale założę
się, że sygnały na ten temat zainteresowani wymienili już dawno. I każda
strona odpowiednio się przygotowała. Teraz to czekają nas dyplomatyczne
kadryle, urabianie własnej ludności, break-dance medialnych informacji i
zalew turystów na tej liście protestujących przeciwko takiemu a nie innemu
działaniu.

Zastanawiam się jak to zrobią : czy to będzie selekcja do nowej
tymczasowej
brygady spośród poborowych o największym stażu w całej armii czy też
przejście na zawodowstwo całych jednostek (tu i tak będą musieli uzupełnić
jakimś naborem bo pewnie nie wszyscy się zgodzą).



Żadne zawodowstwo, żadni poborowi, żadna "nowa brygada", a przynajmniej nie
w sensie jakiegoś jednolitego oddziału. To tylko nazwa spajające wszystkie
nasze poddodziały.

    REMOV

  Pomoc techniczna M$

P.S. Tak swoja droga - co BG z tymi pieniedzmi robi? przeciez on dostaje
z 1/3  diwidend dla siebie..


Przez 2 lata mieszkalem w Seattle, WA i sie napatrzylem. W Seattle jest
filharmonia (kiepska), i na ostatniej stronie programu jest lista
"benefactors" czyli dobroczyncow posortowana wedle wielkosci datkow.
Wszystko jest podzielone na kategorie: powyzej miliona - Boeing i
Seafirst Bank. Potem 100 tysiecy. Potem 10 tysiecy: Mr. i Ms. Brown
i inni. Potem - $100. I lista: Jimmi's Hamburgers, Dave's Car Service,
Susan's Laundry, Microsoft.

Kiedys miejscowi dziennikarze zapytali BG dlaczego nie daje pieniedzy
na cele dobroczynne. Zastanowil sie gleboko, po czym powiedzial: "bo
jestem za mlody". Co nie przeszkadza mu budowac domu z garazem za ponad
10 milionow (garaz 10 milionow, nie dom!). Dom zreszta dostarcza dochodu
i
rozrywki miejscowej ludnosci, bo mozna za pieniedze wykupic bilet na
statku
ktory obwozi turystow po Lake Washington i jako glowna atrakcja jest
ogladanie domu BG. Sasiedzi za to go nie lubia bo zepsul im skarpe i
okolice i skarza go do sadu.

Mimo wszystko Ludnosc Miejscowa lubi BG i traktuje go z taka sama
atencja
jak ludnosc Wielkiej Brytanii traktuje swoja Krolowa. Pewnego dnia na
pierwszej stronie miejscowej gazety ukazala sie nastepujaca wiadomosc:
"Bill Gates z Narzeczona Czekali W Kolejce! BG z narzeczona udali sie
wczoraj wieczorem do nowo otwartej i popularnej Restauracji XXX.
Niestety,
nie bylo wolnych stolikow i PANSTWO BG CZEKALI W KOLEJCE PRZEZ 15 MINUT
TAK JAK WSZYSCY"

Cien MS rzuca sie na wszystko w Swattle. Przede wszystkim, trudno dostac
prace. Mnostwo programistow ciagnie tam majac nadzieje ze zostana
Zauwazeni Przez BG. Rozmawialem z jednym takim - byl pompiarzem na
stacji
benzynowej i ciagle mial nadzieje...

Bylem na interview w MS (moja zona tez) i w ten sposob dalaczylismy do
ekskluzywnego klubu Ludzi Ktorzy Byli Na Interview W Microsoft.
Niestety,
praca nie dla mnie. Tasma montazowa u Forda bylaby bardziej
interesujaca,
nie mowiac o tym ze duzo lepiej platna. MS uwaza bowiem ze sam zaszczyt
pracowania tamze wystarczy za pensje. W grupie MSWord pracuje 350 osob.
Wszyscy troche pieprznieci, ze skrzywionym ego.  W trakcie interview
jakis
facio mowil mi z wypiekami na twarzy: "I wiesz, moj program bedzie
uzywalo
50 milionow ludzi!". "No i co z tego?" zapytalem dajac tym samym brak
zrozumienia dla Idei Microsoftu i grzebiac ostatecznie moje szanse na
zatrudnienie tamze.

Spedzilem tam caly dzien rozmawiajac z 10 osobnikami. Nie moge
podac szczegolow, bo podpisalem "non-disclosure agreement". Ale za to
zrozumialem pare rzeczy, zwlaszcza zrodlo problemow z produktami MS.
Od tego czasu uzywam Warpa.

Andrzej Lewandowski

  Funkcja motocykla
Kraje trzeciego świata, z Polską na czele, nie są innym typem krajów, tylko są po prostu ZACOFANE w stosunku do krajów lepiej rozwiniętych. Zjawiska motoryzacyjne w nich występujące występowały też w tych "lepszych" krajach, tyle, że kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt lat wcześniej. Wtedy gdy w USA, albo w Wielkiej Brytanii motocykle były już zabawkami, w krajach zacofanych pełniły rolę, którą wcześniej miały w krajach "lepszych".

Nadal obstaję przy opinii, że w okresie międzywojennym, kiedy można już było mówić o pewnej dostępności pojazdów mechanicznych dla przeciętnych ludzi, motocykl był tańszą alternatywą dla tych, którzy nie byli w stanie zarobić na samochód. Dla celów użytkowych, a nie zabawowych. Co więcej był spory popyt właśnie na te mniejsze motocykle - bo one były potrzebne niezamożnym użytkownikom, nawet całym rodzinom do transportu, a nie do zabaw z wiatrem we włosach. Liczyły się koszta zakupu, utrzymania, a nie dźwięk silnika, ani szybkość wiatru we włosach. I one dla tych ludzi były najprawdziwszymi motocyklami - a ty ciesz się, że kilkadziesiąt lat później stać Cię na to, by motocykle poniżej 500 ccm "wykluczyć" z grona motocykli. Mniej powodów do uciechy wynika z Twojego stosunku do "byle łachów", "miętkich kluch" itp. Pogarda dla ludzi o innych cechach osobistych i innych upodobaniach jest... co najmniej niebezpieczna.

Miałeś szczęście urodzić się w określonym czasie w określonej części świata - ale to nie jest Twoja zasługa. Więc może zachowaj więcej szacunku dla ludzi, którzy mieli mniej szczęścia. I dla wzgardzonych pojazdów, które innych ludzi uszczęśliwiały i nadal uszczęśliwiają. Które umożliwiały tym ludziom transport, lepszy taki, niż żaden.

Wyścigi przed ponad stu laty - to była zabawa najwyższych sfer - zważywszy na ówczesną dostępność zarówno samochodu jak motocykla. Coś jak współczesne turystyczne wyprawy na orbitę okołoziemską. Przypuszczam, że ówczesny automobilista lub motocyklista nazwałby większość z nas "byle łachami", jak to byłeś uprzejmy określić. Tamte wyścigi nie miały wiele wspólnego z zabawą z lat 40-ych i 50-ych, ani ze współczesnymi zabawami. Zresztą wyścigi to w ogóle inna bajka, to jest sport wyczynowy, według określonych reguł, co to ma wspólnego z opanowywaniem dzielnic z narażeniem bezpieczeństwa ich mieszkańców?

A czy motocykl zastąpił konia? Na pewno nie tego konia, który całe życie ciężko pracował na wsi, woził towary po mieście, ciągnął tramwaje i pełnił mnóstwo innych roboczych ról. Te konie na ogół zastępowały pojazdy na 4 (lub więcej) kołach. Motocykl zastąpił raczej... rower. Mały środek transportu dla jednej, max. dwóch osób.

Owszem były i są motocykle przeznaczone do zabawy - tak samo jak od zawsze budowano również samochody o takim przeznaczeniu. W obydwu przypadkach to był margines, pożyteczny o tyle, że dobre i początkowo bardzo drogie rozwiązania techniczne z tych zabawek wykorzystano później w pojazdach dla ludzi...
  Całkiem już pogłupieli???
@Lechu

Piszesz, na Lucynowe zwierzenia o ściąganiu ludzi z papierami z odległych miejscowości, że:

l
Jeżeli trzeba głowić się i kombinować aby rozwiązać tak prostą sprawę, a nawet robić klientów w bambuko i zmieniać program, z powodów nie do pomyślenia w takich państwach jak np. Niemcy czy Wielka Brytania, gdzie nie ma jakichś durnych przepisów sprowadzonych ad absurdum,


Skoro używasz jako argumentów ciekawostek z Onetu o bzdurnych brytyjskich przepisach (notabene istnieje ich mnóstwo tez w innych krajach, np. USA), to ja pójdę tą samą drogą:

Masz rację, w tamtych krajach jest to nie do pomyślenia. Jeśli mam umówioną wizytę u kardiologa, a wszyscy się pochorują, to nie ściągają nikogo z sąsiednich miast, jeno widzę się z dermatologiem, a jak nie, to chociaż Zenkiem z sąsiedztwa, bo on tak pięknie i namiętnie o sercu opowiada, więc się nada...

A do zmierzenia mi gruntu pod budowę nie wzywam geodety z papierami, bo po co hołdować jakimś kuriozalnym i skandalicznym przepisom, skoro Maniek - mój kuzyn od małego z metrówka latał, a z Irlandii przywiózł taka laserową, więc pomierzy wszystko lepiej i fajniej niż ta banda bufonów.

Lechu, czasami mam wrażenie, że zatracasz się w tej nienawiści do ... formalnych uprawnień w turystyce.

Mierzysz wszystkich ludzi jedną miarą i walczysz z czymś, co mógłbyś sam z palcem w dupie okiełznać, ale rozumiem, duma nie pozwala Ci się zniżyć do tego poziomu i udowadniać swą wiedzę przed ćwierćinteligentnymi bufonami.

Więc walcz o to, byś jako przodownik mógł grupę członków Twojego klubu w góry zabrać bez narażania się na mandaty, czy zawracanie o szykanach nie wspomnę.
Walczysz z instytucją "uprawnień zawodowych" - fakt Polska jest w czołówce krajów regulujących działalność zawodową koncesjami, czy licencjami, ale nie można też przeginać w drugą stronę, że robimy wolną amerykankę, którą momentami sugerujesz jako antidotum.

A już na pewno nie powinniśmy obrażać innych ludzi, których zresztą nie znamy, tylko z tego powodu, że te regulacje akceptują, czy nawet są ich zwolennikami.

Skoro Kraków i kilka innych miast w Polsce, wzorem niektórych miast europejskich, jest ujęty w przepisach jako miejsce, po którym oprowadzać mogą jedynie licencjonowani przewodnicy i to z określonej listy (korporacja;)to trzeba albo prawo to zmienić albo się z nim pogodzić.

Zmienić go nie możesz, wpłynąć na tych, co prawo ustanawiają nie możesz, bo raczej nie posłuchają kogoś, którego argumentami są "bo egzaminują bufoni", czy "bo przepis jest równie kuriozalny, co zakaz jedzenia jakichś ciasteczek", czy w końcu "bo hamuje rozwój turystyki społecznej" - a jako przykład podaje się gościa z szarej strefy, co chciał na lewo zarobić parę złotych, a jego firma okazała się na tyle nieporadna, że fachowca z uprawnieniami nie znalazła, czy też nie chciała mu zapłacić właściwego wynagrodzenia.

... pogodzić się z tymi przepisami nie potrafisz i nie chcesz...

...no to masz problem

Pozdrawiam:)
  Noclegi poza polem kampingowym w Europie
W większości państw zabroniony jest nawet jednorazowy nocleg na ulicy lub na placu. Wynika to nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale także sanitarnych. Czasami zdarza się, że jedną noc można spędzić w kamperze na parkingach dużych przydrożnych stacji benzynowych i autostradowych restauracji. Zawsze jednak powinniśmy się upewnić, pytając np. obsługę. Zwłasza w pobliżu często odwiedzanych miejscowości (np. nad morzem lub w górach) lokalne władze wydają całkowite zakazy zatrzymywania się poza miejscami do tego wyznaczonymi (np. kempingami). Ale nawet i place kempingowe mogą być podzielone na oddzielne miejsca dla wozów, przyczep i namiotów. Dlatego też odpowiednio wcześniej powinniśmy zadbać o nocleg.
Za nocowaniem na kempingu (za który jednak trzeba zapłacić) przemawia nie tylko
bezpieczeństwo pozostawienia przyczepy czy wozu (są one zazwyczaj na noc zamykane), ale także możliwość skorzystania z infrastruktury sanitarnej, kuchennej i wypoczynkowej. Nie ma także niebezpieczeństwa, że złamiemy jakieś lokalne przepisy.
Ponadto w recepcjach większości kempingów znajdziemy bardzo obszerne, bezpłatne broszury turystyczne na temat najbliższych atrakcji. Warto z nich skorzystać. Bardzo często obsługa doradzi nam także, jaki następny kemping warto wybrać po drodze.

A oto kilka przykładów jak to jest w "wielkim świecie"

Austria: jednorazowy nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym w celu odzyskania zdolności do prowadzenia pojazdu- TAK. Ale nie w rejonach parków narodowych i stref objętych ochroną naturalną. Uwaga na regionalne ograniczenia.

Belgia: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK. Nocleg na parkingach autostradowych restauracji - tylko do 24 godzin.

Białoruś: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Bułgaria: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Chorwacja: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK, ale na to konieczne jest zezwolenie miejscowych władz.

Czechy: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK.

Dania: nocleg na ulicy, placu oraz na terenie prywatnym - TAK.

Finlandia: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK.

Francja: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK. Konieczne zezwolenie miejscowych władz lub właściciela terenu.

Grecja: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE. Jednorazowy nocleg na oznakowanych miejscach przy drodze krajowej Patras - Ateny - Tessaloniki - TAK.

Hiszpania: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK. Występują regionalne zakazy, głównie na plażach.

Holandia: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK.

Irlandia: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK.

Luksemburg: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK.

Niemcy: jednorazowy nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym w celu odzyskania zdolności do prowadzenia pojazdu - TAK. Ale nie w rejonach parków narodowych i stref objętych ochroną naturalną. Uwaga na regionalne ograniczenia.

Norwegia: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK. Oficjalny zakaz nocowania na parkingach restauracji autostradowych i polach, zakaz wjazdu na drogi polne.

Portugalia: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE. Tolerowane nocowanie na parkingach autostradowych restauracji.

Rosja: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Rumunia: nocleg na ulicy lub placu - TAK. Nocleg na terenie prywatnym - NIE.

Słowacja: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Słowenia: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Szwajcaria: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK. W niektórych kantonach tolerowane nocowanie na parkingu autostradowych restauracji.

Szwecja: nocleg na ulicy, placu oraz na terenie prywatnym - TAK. Na polach uprawnych i w pobliżu zabudowań - NIE.

Turcja: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK.

Ukraina: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - NIE.

Węgry: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK. Ale tylko po zameldowaniu na policji.

Wielka Brytania: nocleg na ulicy lub placu - NIE. Nocleg na terenie prywatnym - TAK.

Włochy: nocleg na ulicy lub placu oraz na terenie prywatnym - TAK. Uwaga na regionalne zakazy i ograniczenia zwłaszcza w okolicach plaż i miast.
  Wrocław: 13,5 tys. nowych miejsc pracy
Choć uciekł nam Vodafone, PAIIZ pociesza, że pracuje nad 40 podobnymi projektami. Jeden z nich to megainwestycja we Wrocławiu.
Gdy tydzień temu, „PB” informował, że z otwarcia w Polsce centrum usług zatrudniającego 800 osób zrezygnował brytyjski Vodafone, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) Wojciech Szelągowski sugerował, że nie ma powodów do zmartwienia. Już wiemy, dlaczego.

- Agencja pracuje obecnie nad około 40 projektami dotyczącymi inwestycji w centra usług i badawczo-rozwojowe, dzięki którym powstałoby 13,5 tys. miejsc pracy – mówi Wojciech Szelągowski.

PAIIZ ma wreszcie „swojego” wiceministra w resorcie gospodarki. Odwołanego 15 stycznia Andrzeja Kaczmarka 13 marca zastąpił podsekretarz stanu Marcin Korolec. To może przyspieszyć podejmowanie decyzji kluczowych dla inwestorów, ale nie musi. Wiceminister Korolec odpowiada za turystykę, a w kluczowej dla tej branży Polskiej Organizacji

Turystycznej od ubiegłego roku panuje potworny bałagan.

Dobre miejsca pracy

Wśród 40 projektów jest 5 dotyczących otwarcia centrów badawczo-rozwojowych.

- Są też centra projektowe, centra usług informatycznych, w tym pisania nowych aplikacji, zarządzania infrastrukturą IT czy usług księgowych, w tym zarządzających całymi procesami, a nie tylko polegających na „wklepywaniu danych”, procesów polegających na przygotowaniu ujednoliconych sprawozdań finansowych dla wielu krajów, zarządzania należnościami, zobowiązaniami, zarządzania zakupami, itd. – wymienia Wojciech Szelągowski.

Proces ściągania tych inwestycji jest zaawansowany w różnym stopniu.

- Są to projekty od wstępnie zidentyfikowanych po już finalizowane, w których firmy wybrały lokalizacje, podjęły pozytywne decyzje inwestycyjne, a niektóre otrzymały zatwierdzone pakiety wsparcia – dodaje Wojciech Szelągowski.

Zatrzeć złe wrażenie

Te, które na wsparcie dopiero liczą, mogą poznać konkrety jeszcze w tym tygodniu. 22 lub 23 marca spotyka się zespół międzyresortowy zatwierdzający pakiety wsparcia dla inwestorów zagranicznych. Jedna z największych firm na świecie myśli o inwestycji we Wrocławiu. Może powstać nawet 2 tys. doskonałych miejsc pracy. Jeśli do 26 marca nie dostanie propozycji od rządu, pójdzie gdzie indziej.

- To bardzo znana marka. Warto zrobić wszystko, żeby ją ściągnąć – mówi osoba zaangażowana w negocjacje.

Mimo boomu na centra usług w Polsce, mamy konkurencję w Bułgarii, Rumunii i innych krajach. Wielki projekt bardzo by się przydał po porażce z Vodafone.

- To był sygnał do zastanowienia się. Tymczasem jest ogromne zainteresowanie otwieraniem w Polsce centrów usług. Bez problemu może powstawać kilkanaście tysięcy miejsc pracy rocznie – ocenia Adam Żołnowski, były prezes PAIIZ, obecnie senior manager w PricewaterhouseCoopers.

Obecnie działa w Polsce ponad 50 centrów usług (w 2010 r. ma w tym sektorze pracować 550 tys. osób) i 40 centrów badawczo-rozwojowych.

Jest motywacja

Nasz kraj bez problemu powinien przyciągnąć sporo inwestycji z sektora Shared Services Center i centrów badawczo-rozwojowych.

- Na Słowacji nie ma takich inwestycji. W Czechach są braki kadrowe. Rotacja na Węgrzech, w Czechach i Indiach sięga 30-40 proc. Nawet indyjskie firmy otwierają w Polsce takie centra. Głównym rywalem Polski jest Rumunia, ale tu na rynek trafia 8 tys. informatyków rocznie, a w Polsce 40 tys. – podkreśla Marcin Kaszuba z Ernst & Young.

- Warto rozwijać takie przedsięwzięcia w Polsce. Są elementem realizacji Strategii Lizbońskiej przez ministra gospodarki, którego jesteśmy narzędziem. Poprawiają konkurencyjność różnych sektorów całej gospodarki. Tworzą wartościowe miejsca pracy, zapewniają szkolenia, rozwój. Rozwój polskich ośrodków badawczo-rozwojowych i związanie ich z już istniejącymi i powstającymi fabrykami to metoda na utrzymanie tych zakładów w Polsce – wymienia Wojciech Szelągowski.

13,5 tys. to dużo czy mało?

W 2006 roku stopa bezrobocia w Polsce spadła z 18 proc. do 14,9 proc., co oznacza, że ubyło 558 tys. zarejestrowanych bezrobotnych. W tym samym czasie zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 133 tys. osób. Oznacza to, że sporą zasługę w niwelowaniu bezrobocia miała migracja zarobkowa. Według różnych szacunków za chlebem za granicę mogło wyjechać 1-1,5 mln osób.

źródło:Puls Biznesu
  Sprawdź skąd jesteś.
Liban

Stolica: Bejrut (1,5 mln mieszkańców)
Język urzędowy: arabski (dodatkowy francuski)
Podział administracyjny: 5 muhafaz
Ustrój: republika parlamentarna (parlament jednoizbowy 128 członków [po 64 chrześcijan i muzułmanów] co 4 lata, prezydent wybierany co 6 lat)
Waluta: funt libański (1500 LBP = 1$)
Główne miasta: Trypolis, Zahla, Sajda, Baalbek
Główne rzeki: Nahr al-Litani, nadto źródła Asi i Jordanu
Główne narodowości: 82,6% Libańczyków, 9,6% Palestyńczyków, Syryjczycy, Kurdowie i inni
Główne wyznania: 60% muzułmanie (32% szyici, 21% sunnici, 7% druzowie, 0,5% alawici), 40% chrześcijanie (24% maronici, 7% prawosławni, 5% grekokatolicy, Ormianie i inni). (Stanowiska państwowe i rządowe obsadzane są według klucza wyznaniowego: prezydent - chrześcijanin maronita, premier - muzułmanin sunnita, przewodniczący parlamentu - muzułmanin szyita, równy podział tek ministerialnych, wyższych stanowisk w administracji państwowej oraz miejsc w parlamencie między przedstawicieli ludności muzułmańskiej i chrześcijańskiej.)
Ukształtowanie terenu: Powierzchnia górzysta, z wyjątkiem pasa nizin nadbrzeżnych; równolegle do wybrzeży dwa pasma górskie Liban i Antyliban (najwyższy szczyt Kurnat as-Sauda 3083 m n.p.m.), oddzielone doliną tektoniczną Bekaa (dł. ok. 150 km);
Klimat podzwrotnikowy śródziemnomorski; na wybrzeżu średnia temperatura w styczniu 13°C, w lipcu 28°C, w górach, na wys. ok. 1000 m odpowiednio 6°C i 22°C, roczny opad 600 - 3000; pora sucha od czerwca do września.
Roślinność: uboga, głównie zarośla makchia, stepy, łąki górskie; niewielkie obszary leśne (w tym resztki słynnych lasów cedrowych)
Gospodarka: Przed wybuchem konfliktu palestyńskiego wysoko rozwinięty kraj arabski, nazywany Szwajcarią Bliskiego Wschodu, po wybuchu wojny domowej lat 70. upadek gospodarczy, w latach 90. stopniowa odbudowa gospodarki.
Przemysł: metale szlachetne, biżuteria , odzieżowy, chemiczny, elektrotechniczny, przetwórstwo ropy naftowej, żelaza i aluminium; rolnictwo, turystyka;
PKB na 1 mieszk. 4400 dolarów (1997)
Historia: W starożytności na terenie Libanu znajdowała się Fenicja, od VII w. p.n.e. kolejno pod panowaniem Asyrii, Egiptu, Persji, Babilonii, Grecji. W 64 p.n.e - 63 p.n.e wchodzi w skład rzymskiej prowincji Syrii; po rozpadzie cesarstwa rzymskiego w 395 należy do Bizancjum, w VII wieku obszar podbity przez Arabów, w IX wieku przez Turków, w latach 1098-1291 zajmowany przez krzyżowców, następnie zdobyty przez mameluków z Egiptu, w XVI wieku część imperium osmańskiego, od 1861 autonomia w obrębie państwa tureckiego, podczas I wojny światowej Liban był okupowany przez Francuzów i Wielką Brytanię. Od 1920 na mocy postanowień konferencji w San Remo należał wraz z Syrią do terytorium mandatowego Francji przekształconego w 1926 w republikę. W 1941 ogłoszenie formalnej niepodległości. Liban jest państwem współzałożycielem Ligi Państw Arabskich i członkiem ONZ. Od 1976 wojna domowa (wcześniej starcia w Bejrucie), w następstwie wojny - zbrojne interwencje Syrii i Izraela, wkrótce potem wprowadzenie oddziałów pokojowych ONZ.
Zabytki: liczne ruiny sięgające czasów fenickich

Google.pl
 



turystyczne Ciekawe miejsca Ciekawe
turystyczne Zakopane oferty w Zakopanem
turystycznej wybranych regionów Polski
Turystyczny Atlas Czech i Słowacji
turysta powinien zobaczyć
turystyczna mapa laminowana 1
turystyczna mapa okolic
Turystyczna Nawigacja GPS
Turystyczna Polska Agencja
turystyczną województwa lubuskiego
turystyczna wojewodztwa slaskiego
turystyczne gór polskich
turystyczne regionu świętokrzyskiego
turystyczne Stany Zjednoczone
turystyczne zagospodarowanie lasów
  • Wywrotowcyi93F Komunistyczna Partia USA we wczesnym okresie zimnej wojny 1945 1954
  • rajstopy polprzezroczyste
  • klub sportowy skawa wadowice
  • tapeta;jana;pawla;ii
  • co sadzicie uszczelniacz chlodnicy k2
  • eC0e C2CEnCFC8D2DBC2C0D2DC C4C5C2CED7eo C2 4 C3CEC4C0 EFEEF0EDEE F4EEF2EE
  • plusnet mms
  • encyklopedia lekoow
  • lista zakupow do wloch